Podczas pierwszego dnia po oficjalnym zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na prezydenta, nie ustępowały protesty. Na ulicach amerykańskich miast i w innych krajach nawet trzy miliony kobiet walczyły o swoje prawa. – To jeden z największych marszów we współczesnej historii Stanów Zjednoczonych – relacjonowały zachodnie agencje.

- Tu nie chodzi tylko o Trumpa, ale o szereg tematów, które wymagają wyjaśnienia. Albo się teraz poddamy i wycofamy, albo zaangażujemy i zawalczymy o nasze prawa. Nadszedł moment, aby zabrać publicznie głos. Sprawy, o którym mówimy dotyczą wszystkich ludzi, to problemy globalne – podkreślała w rozmowie z telewizją Sky News jedna z organizatorek Marszu Kobiet w Londynie, Kimberly Espinel.

CZYTAJ TEŻ: "Trump precz". Protest pod ambasadą USA w Warszawie [ZDJĘCIA]

Marsz kobiet w Waszyngtonie


Źródło: Associated Press/x-news

To jeden z największych protestów kobiecych w historii, a zarazem jeden z największych marszów w ogóle we współcześnie historii USA.- Ostateczna liczba uczestników Marszu Kobiet była z całą pewnością wyższa niż liczba osób uczestniczących w inauguracji prezydenta – poinformował Reuters. W Los Angeles marsz był największym zgromadzeniem publicznym od 30 lat. Na ulicach Waszyngtonu, Berlina, Paryża, Frankfurtu, Monachium, czy Warszawy, w sumie trzy miliony kobiet demonstrowało przeciwko polityce Trumpa. Wiece odbyły się w ponad 20 krajach, w 600 miastach Stanów Zjednoczonych.

USA: Zamieszki w Waszyngtonie. Przeciwnicy Trumpa starli się z policją [ZDJĘCIA] [VIDEO]

- My po prostu chcemy się upewnić, że jesteśmy słyszane. Chcę żeby wiedziała, że jej głos ma znaczenia. Bez względu na to, co mówią inni, zwłaszcza do czarnej kobiety w Ameryce – mówiła w Waszyngtonie 27-letnia Mona Osuchukwu wskazując na swoją 3-letnią córkę. 43-letnia Marina Knight i jej 9-letnia córka były jednymi z dziesiątek tysięcy uczestniczek marszu w Londynie. - To jest jej pierwszy marsz. To pierwszy raz, kiedy czułam, że muszę wziąć udział w takim wydarzeniu. Jesteśmy winni to naszym córkom i kolejnym pokoleniom, musimy walczyć o swoje prawa – mówiła kobieta.

Jak informuje „Washington Post” wesprzeć kobiety postanowił były sekretarz stanu John Kerry. Przechadzając się po National Mall z żółtym labradorem wzbudzał wielkie zainteresowanie fotoreporterów.- Dziękuję, John! – zdało się słyszeć z tłumu. Na wiecu pojawiła się m.in. aktorka America Ferrera i piosenkarka Madonna. – To trudny czas dla kobiet i imigrantów w USA. Ale pamiętajmy, że prezydent to nie Ameryka. Jego gabinet to nie Ameryka, Kongres to nie Ameryka. Ameryka to my. Tutaj zostaniemy – przemawiała na wiecu w okolicach Kapitolu Ferrera. Wtórowała jej piosenkarka: - To dopiero początek, nie poddam się, będziemy walczyć o nasze prawa. Uczestniczkom podziękowała rywalka Trumpa wyborach prezydenckich, Hillary Clinton: - Dziękuję za to, że trwacie, wypowiadacie się i demonstrujecie w imię naszych demokratycznych wartości – napisała polityk na Twitterze.

Zaprzysiężenie Donalda Trumpa: Europa nie chce nowego prezydenta USA

Uczestniczki protestują przeciwko ograniczeniu praw kobiet, a także praw obywatelskich. Przypominają, że Trump podczas kampanii wyborczej wielokrotnie poniżał je, nierówno traktował imigrantów i osoby o odmiennej orientacji seksualnej. Jak przypomina CNN, pomysł na przeprowadzenie marszu powstał już w listopadzie, gdy Amerykanie wybrali Trumpa na nowego przywódcę państwa.