Od stycznia kobiety w ciąży powinny dostać się do każdego lekarza specjalisty bez kolejki. Zagadką jest, czy wszystkie ciężarne, czy tylko z zaświadczeniem o upośledzeniu dziecka albo ciężkiej chorobie wykrytej w ciąży. Z odpowiedzią ma problem nie tylko NFZ.

Nowe przywileje dała kobietom w ciąży ustawa „Za życiem”. Od 1 stycznia ciąża ma być przepustką, żeby leczyć się u lekarza specjalisty bez czekania miesiącami w kolejce.

„Kobiety z brzuszkiem, korzystajcie!” - zachęca optymistycznie jeden z portali parentingowych dla przyszłych mam. Zapisy są rzeczywiście rewolucyjne. Kobiety mają być przyjmowane do specjalisty w dniu zgłoszenia albo w najbliższym terminie poza kolejnością wynikającą z listy oczekujących. Przyszłe mamy z Torunia donoszą nam jednak, że z tym bywa różnie. Pojawiają się też wątpliwości, czy przepisy obejmują wszystkie ciężarne.

Polecamy: Czy w przedszkolu na Koniuchach znęcano się nad przedszkolakami?

Niektórzy lekarze specjaliści rzeczywiście zaczęli przyjmować ciężarne „na cito”, czyli tak jak nakazuje ustawa, ale nie wszystkie poradnie tak robią, co przyznają zgłaszające się do nas mamy.

- Specjalista przyjął mnie dopiero po negocjacjach, przyznając, że tego dnia jestem już trzecią z brzuszkiem poza kolejką. Wystawił skierowanie na rehabilitację. Niestety, nie wszystkie poradnie znają zapisy nowej ustawy i dostałam termin za cztery miesiące, gdy będę rodzić... Słyszałam też, że nowe prawo obejmuje tylko kobiety, które mają urodzić dzieci z poważnymi chorobami. Jak jest naprawdę? - dopytuje zdezorientowana takim chaosem przyszła mama.

Problem z interpretacją przepisów miał także regionalny oddział Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy, do którego zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienia.

Warto przeczytać: Kto był winien zderzenia trzech tramwajów? [ZDJĘCIA]

Z pierwszego przesłanego nam komunikatu wynikało, że przywileje dotyczą m.in. „kobiet w ciąży i świadczeniobiorców do 18. roku życia, u których stwierdzono ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu, posiadających odpowiednie zaświadczenie”. Można było to więc rozumieć, że obejmują wszystkie ciężarne, bez wyjątku.

Inaczej odpowiedziało nam jednak Ministerstwo Zdrowia! W pierwszej odpowiedzi zawęziło tę grupę, pisząc, że kobieta musi mieć „zaświadczenie potwierdzające ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu, które powstało w okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu”.

Kto ma rację?

Na to pytanie wojewódzki NFZ po wielu godzinach namysłu najpierw orzekł, że taka wypowiedź Ministerstwa Zdrowia jest dla Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia wiążąca, a potem zasugerował, żeby jednak jeszcze raz spytać o to... ministerstwo.

- Rację ma regionalny oddział NFZ - usłyszeliśmy na koniec w biurze prasowym Ministerstwa Zdrowia, które wczoraj pilnie sprostowało wcześniejsze informacje, przyznając, że nowe prawo do szybkiej wizyty u specjalisty dotyczy jednak... wszystkich kobiet w ciąży, bez wyjątku.

W świetle czego, jak czytamy „wcześniejsza informacja jest nieaktualna”.

Czytaj komentarz: Zagubione nie tylko ciężarne