Matki skarżą się na zakażenia po porodzie, powikłania po cesarce i nieprawidłowe szycie krocza. Największa śmiertelność noworodków jest w szpitalu Matki Polki, ale to nie wina lekarzy.

Poród w bólach na podłodze i pod okiem kamer szpitalnego monitoringu. Tak zakończyła się ciąża pacjentki, która pojechała po pomoc do szpitala w Starachowicach. Pomocy nie dostała, a lekarze i położne ponieśli tego konsekwencje. Czy w łódzkich szpitalach taka sytuacja może się powtórzyć?

Zmarł, bo wyszła na kawę? Śmierć noworodka w szpitalu ICZMP w Łodzi

Specjaliści z ginekologii, położnictwa, anestezjologii i neonatologii debatowali na ten temat wczoraj w gmachu Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi. I choć Najwyższa Izba Kontroli w ostatnim raporcie pokazała dramatyczną sytuację w oddziałach położniczych, które - jej zdaniem - nie zapewniają odpowiedniej opieki ciężarnej matce i dziecku, a umieralność okołoporodowa w woj. łódzkim jest jedną z najwyższych w kraju, lekarze twierdzą, że sytuacja nie jest zła.

Wskaźniki są złe, bo... szpitale są dobre

- Łódź jest w czołówce polskich miast, jeśli chodzi o śmiertelność okołoporodową, ale wynika to m.in. z działania u nas specjalistycznych szpitali jak Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki i szpital im. Madurowicza, do których przyjeżdżają kobiety z ciążą zagrożoną z całej Polski - tłumaczy prof. Piotr Sieroszewski, kierownik Kliniki Medycyny Płodu i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. - Z tego powodu w Łodzi obłożenie łóżek jest bardzo wysokie. Statystyki wyraźnie pokazują jednak na postęp medycyny i mniejszą umieralność okołoporodową.

34 sprawy o odszkodowanie za błąd medyczny w ginekologii i położnictwie rozpatrywała komisja przez ostatnie 3,5 roku

Z danych ogólnopolskich wynika, że dwa lata temu umieralność okołoporodowa w woj. łódzkim była na poziomie 5,7 promila, przy średniej krajowej - 4,4. To daje nam końcowe miejsce w tabeli. Ale prof. Sieroszewski zauważa, że biorąc pod uwagę umieralność tylko dzieci pacjentek z naszego regionu, to woj. łódzkie plasuje się na czwartym miejscu w kraju, czyli wskaźnik jest dużo mniejszy.

- Najwyższa śmiertelność noworodków jest w szpitalu Matki Polki, ale to wcale nie oznacza, że to zły szpital. Do niego kierowane są najcięższe przypadki. Takich szpitali jak ten jest tylko kilka w Europie. Właściwie on ma nie trzeci, a czwarty stopień referencyjności - dodaje prof. Sieroszewski.

Raport NIK nt. porodówek w Łodzi i regionie

Niewielki odsetek zgonów jest w szpitalach o pierwszym i drugim stopniu referencyjności, czyli głównie w powiatowych placówkach.

Ale specjaliści przyznają jednocześnie, że śmiertelność noworodków może wzrosnąć, bo społeczna akceptacja dla terminacji ciąży (aborcja) jest coraz mniejsza.

Skarżą się na zakażenia

Kobiety rzadko domagają się odszkodowań po śmierci dziecka w wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. - Pacjentki najczęściej przed sądem cywilnym dochodzą odszkodowań ze względu na kwotę, którą mogą otrzymać - mówi dr Małgorzata Serwach, przewodnicząca komisji.

Sąd może przyznać im nawet milion złotych odszkodowania, komisja natomiast po śmierci pacjenta przyznaje maksymalnie 300 tys. zł.

Przez ostatnie 3,5 roku pacjenci złożyli do komisji 341 wniosków o odszkodowanie, z czego orzeczeń o zdarzeniu medycznym, czyli potocznie mówiąc - błędzie, wydano 132. Najwięcej było ich w 2015 r. Sprawy ginekologiczno-położnicze to tylko ułamek wszystkich roszczeń. Najczęściej dotyczą powikłań po cesarskim cięciu, zakażenia w trakcie porodu, nieprawidłowego szycia krocza, poronień i uszkodzenia tętnicy podczas operacji ginekologicznej.

W szpitalu im. Madurowicza w Łodzi urodziły się trojaczki [ZDJĘCIA]

Co w takim razie należy zmienić, by pacjentki były zadowolone, a opieka zadowalająca? - Lepsza współpraca specjalistów i oddziałów to klucz do poprawy tej sytuacji - przyznaje dr Grzegorz Mazur, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi.

Szpitale płacą za błędy

Odszkodowanie w wysokości 1,2 mln zł musi wypłacić szpital w Wieluniu rodzicom dziecka, które przyszło na świat z porażeniem mózgowym.
Dodatkowo placówka zgodziła się płacić dziecku miesięcznie 7 tys. zł renty. To efekt sądowej ugody, którą dyrekcja wieluńskiego szpitala zawarła w ubiegłym roku z pełnomocnikiem rodziców. Ustalono, że odszkodowanie zostanie wypłacone w pięciu ratach. Sprawa dotyczy porodu sprzed trzech lat. Ciąża przebiegała bezproblemowo, jednak w czasie porodu doszło do komplikacji, w wyniku których dziecko było przez długi czas niedotlenione. To spowodowało u niego czterokończynowe porażenie mózgowe.
Milion złotych zadośćuczynienia plus odsetki musiał zapłacić Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi za nieprawidłowe odebranie porodu.
Do tego co miesiąc szpital musi płacić rodzinie dziecka rentę w wysokości 7 tys. zł. Łączne koszty, jakie musiał z powodu błędu ponieść szpital, mogą przekroczyć 2 mln zł. Taka była decyzja sądu w 2014 r. Pozew złożyli rodzice niepełnosprawnego chłopca urodzonego z porażeniem mózgowym. Powodem miało być niedotlenienie okołoporodowe.