Około 200 osób liczyła manifestacja, która przeszła Piotrkowską. Uczestnicy domagali się, by prawo aborcyjne było liberalniejsze

„Kobiet prawa, wspólna sprawa”, „Wolne Polki, wolna Polska”, „Polki walczące, a nie milczące”, „Solidarność jest kobietą”, „Parasolek nie składamy”, „Tu jest Polska, nie Watykan”, „Nie chcemy PiS-u” - skandowano we wtorek podczas manifestacji zorganizowanej przez organizację Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom, którą wsparły KOD, SLD i Inicjatywa Polska. Organizatorzy narzekali, że do protestu nie przyłączyła się Nowoczesna ani Platforma Obywatelska.

Zaczęło się od pikiety pod siedzibą PiS-u przy ul. Piotrkowskiej 143, po czym uczestniczy przeszli do pasażu Schillera. Pochód, w którym było sporo mężczyzn, otwierały dwa duże transparenty. „Jestem, myślę, decyduję” - apelowały Łódzkie Dziewuchy, zaś działacze Inicjatywy Polskiej wzywali do „Ratowania kobiet”. Uczestnicy manifestacji tłumaczyli, że zebrali się tu dokładnie rok po tzw. czarnym proteście, na którym to krytykowano próby zaostrzenia prawa aborcyjnego. Chodziło o obywatelski projekt ustawy Ordo Iuris, który jednak przepadł w Sejmie. Teraz zebrano się, aby przypomnieć wydarzenia sprzed roku i poinformować, że dobiega końca zbieranie podpisów pod projektem ustawy przygotowanym przez komitet Ratujmy Kobiety Barbary Nowackiej. Jakie są najważniejsze punkty tego projektu? - Chodzi nam o liberalizację prawa aborcyjnego, tak aby kobiety mogły usuwać ciążę do 12 tygodnia, a także o edukację seksualną w szkołach i o to, aby pigułki „dzień po” znów były bez recepty - wyjaśnia Małgorzata Wochowska z Łódzkich Dziewuch.

Manifestacje odbyły się w pierwszą rocznicę tzw. czarnego protestu

Podczas wiecu pod pomnikiem Schillera mówiono o edukacji seksualnej i refundowaniu antykoncepcji. „Partia rządząca ogranicza edukację seksualną i antykoncepcję. Naszym zadaniem jest walczyć o prawa kobiet” - podkreślano. Domagano się prawa do aborcji. Stąd skandowanie: „Wolność wyboru prawem każdego!”.

Parasolkowy protest na Piotrkowskiej w Łodzi [ZDJĘCIA,FILM]

Podobne protesty odbyły się w wielu miastach Polski. W Warszawie na czele marszu niesiono baner z napisem „Wściekłe Polki”. Ponadto na transparentach można było przeczytać: „Piekło kobiet trwa” i „Moja wagina, nie twoja broszka”. Według organizatorów, w stolicy protestowało około 2 tys. osób.

W ramach „czarnego wtorku” pikiety i manifestacje odbyły się też w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Białymstoku, Kielcach i Tomaszowie Mazowieckim, gdzie na placu Kościuszki zebrało się kilkadziesiąt osób.