Pełna przekleństw czołówka studniówki klasy IVT z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 5 w Piotrkowie była zainspirowana kinowym przebojem "Pitbull", a w kilku scenach pojawia się też wychowawca klasy. Filmik szybko zniknął z youtube. Szkoła od filmu się odcina. 15 lutego rada pedagogiczna ZSP nr 5 zajmie się zachowaniem uczennic.

Krótki filmik, czołówka zapowiadająca studniówkę 2017 klasy IV T z ZSP nr 5 w Piotrkowie, w krótkim czasie miał już kilkadziesiąt tysięcy odsłon. Uczennice nakręciły "swoją" wersję popularnych filmów Patryka Vegi - "Pitbull. Nowe porządki" i "Pitbull. Niebezpieczne kobiety". W filmie "Ekonomik. Niebezpieczne kobiety" pełno jest przekleństw, część zdjęć kręcona była na terenie szkoły, a w kilku scenach bierze udział wychowawca klasy.

Szkoła odcina się od filmu, który bardzo szybko został usunięty z serwisu Youtube. Joanna Białaczewska, dyrektor ZSP nr 5, która uczy IV języka polskiego, ma nadzieję, że błąd uczennic uda się szkole wykorzystać wychowawczo. W środę, 15 lutego, sprawa filmiku zostanie omówiona podczas rady pedagogicznej.

- Wiedziałam, czego się spodziewać, bo zostałam uprzedzona, ale byłam trochę zszokowana, gdy zobaczyłam ten filmik - komentowała w piątek i podkreślała, że film nie był przygotowywany przez szkołę, nie jest też przez nią akceptowany i autoryzowany. - Tak, brał w nim udział wychowawca klasy. Uważam, że to jego niedopatrzenie, zbytnio zaufał uczennicom. Wiem z jego wyjaśnień i z wyjaśnień klasy, że został zaproszony do udziału w filmie, który był - dość wiernie - inspirowany "Pitbullem". Jest to film "na topie", dziewczyny chciały pokazać, jaki jest współczesny świat. To jest klasa artystyczna, która bierze udział w wielu wydarzeniach o charakterze artystycznym i zdobywa nagrody. Przekleństwa miały być wygłuszone, "wypikane", miało być satyrycznie, a.. wyszło inaczej.

Jak ustaliła dyrektor szkoły, film został przygotowany w 20 kopiach - dla uczennic. Zdaniem Joanny Białaczewskiej, "dziewczyny trochę poniosło" i najpierw stwierdziły, że "będzie ok", jeżeli "wypikają" tylko wychowawcę, a potem podzieliły się swoim dziełem w sieci. - Miało być w 20 egzemplarzach, ale ktoś chyba chciał zostać gwiazdą i ponoć do internetu wrzuciła to któraś z uczennic.

W piątek, gdy filmik stał się bardzo popularny, uczennice tłumaczyły się przed dyrekcją, przepraszały za swój pomysł. - Dziewczyny myślały, że to będzie dowcip, żart. Nie spodziewały się, że zostaną odebrane dosłownie, jako osoby, które posługują się takim językiem, jako osoby wulgarne - mówi Joanna Białaczewska. - Został popełniony błąd, nie pierwszy i nie ostatni. To jest żywa młodzież, a u nas w szkole jest kreatywna, twórcza atmosfera. Mam nadzieję, że teraz wykorzystamy to w sposób wychowawczy, chcemy o tym porozmawiać z uczniami, także z innych klas.