Propozycja dla tych, których natura nie obdarzyła płomienną urodą.

Pokazują się głównie na wiosnę, gdy słońce częściej wygląda zza chmur. Nie każdy lubi piegi. W krajach azjatyckich kobiety używają specjalnych, wybielających kremów, aby osiągnąć efekt jak najbardziej bladej, jednolitej skóry.
Jednak fanów piegów jest wiele. Często nazywane "pocałunkami słońca", dodają szalenie dużo uroku, szczególnie w połączeniu z ciepłymi odcieniami włosów. Ostatnio w internecie coraz więcej pomysłów dla osób pragnących, choć na chwilę pochwalić się czarującymi kropkami. Jedną z propozycji są... tatuaże imitujące piegi.

Prekursorką nowego trendu jest tatuażystka kosmetyczna z Montrealu, Gabrielle Rainbow. Do pomysłu zainspirowała ją przyjaciółka, która codziennie, za pomocą kredki, wykonuje na swojej twarzy charakterystyczne kropki. Okazało się, że wiele osób, które naturalnie posiadają piegi, chciałoby utrzymać ten efekt przez cały rok. To potencjalni odbiorcy nowego trendu, choć nie wykluczone, że pomysł zawojuje również serca tych, którzy pragną zmienić lub urozmaicić swój image. Tatuaże wykonywane przez Gabrielle, początkowo są bardzo intensywne i wyglądają nieco sztucznie, ale po upływie kilku dni blakną i łudząco przypominają naturalne plamki. Całkowicie znikają po upływie około dwóch lat.

Z kolei amerykańska firma Remi Brixton, już niebawem zaproponuje piegi "z szablonu".Pomysłodawczyni naklejek Freck Yourself, zbiera właśnie fundusze na zrealizowanie projektu. Już dziś wiemy, że w zestawie mają się znaleźć 72 samoprzylepne szablony oraz aplikator w rolce. Na Instagramie możemy zobaczyć, jak wygląda efekt osiągnięty za pomocą tej metody.

Czy sztuczne piegi okażą się hitem nadchodzącego sezonu wiosna-lato 2017? Dowiemy się już wkrótce.

Źródła: fpiec.pl vumag.pl instagram.com