(© fot. Dariusz Śmigielski)
Marcin Darda
2009-06-01 00:11:40, aktualizacja: 2009-06-01 00:14:10
Czarne chmury zbierają się nad ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem. Donald Tusk, szef rządu, zapowiedział, że jeśli minister nie rozstrzygnie kwestii finansowania i rozpoczęcia robót na dwóch kluczowych odcinkach autostrady A2, będzie musiał pożegnać się ze stanowiskiem.
- Dałem mu bardzo wyraźne zadanie i nieprzekraczające, jak sądzę, możliwości ministra Grabarczyka. To znaczy ostateczne rozstrzygnięcie finansowania, a następnie rozpoczęcia robót na dwóch kluczowych odcinkach, jeżeli chodzi o autostradę A2 - powiedział szef rządu w wywiadzie dla Radia RMF FM i tygodnika "Newsweek Polska". Tusk zapowiedział, że jeżeli Grabarczyk zawali sprawę, to pożegna się ze stanowiskiem.
- Mam za sobą w ostatnich dniach kilka spotkań z ministrem Grabarczykiem i wydaje się, że jest bliski sukcesu, ale bliski to za mało - powiedział Tusk.
W ostatnich tygodniach Grabarczyk zapewniał, że odcinki autostrad A2 i A4 będą gotowe przez Euro 2012. Jeszcze w kwietniu minister mówił, że budowa autostrady A2 na odcinku Stryków - Konotopa (czyli Łódź - Warszawa) powinna zakończyć się do 31 maja 2012 r. Z kolei odcinek A4 od Jarosławia do Korczowej będzie zrealizowany do 30 kwietnia 2012 r. Z danych GDDKiA wynika, że w przypadku autostrady A2 na odcinku Stryków - Konotopa do 30 września zostaną podpisane umowy z wykonawcami poszczególnych fragmentów inwestycji. Odcinek został podzielony na kilka mniejszych, aby prace były prowadzone sprawniej. Dzięki temu wykonawcy nie mogliby dyktować cen. Z tego m.in. powodu w lutym unieważniono poprzedni przetarg na odcinek Stryków - Konotopa.
Teraz do podzielonej na pięć odcinków autostrady z Łodzi do Warszawy zgłosiło się aż 87 firm. Wśród nich można znaleźć przedsiębiorstwa z Chin, Portugalii, Macedonii, Hiszpanii i Francji. Rekordowa liczba chętnych daje nadzieję na wojnę cenową i w efekcie tańsze wybudowanie drogi. Ale tak duża liczba firm to też kłopot, bo analiza wszystkich ofert zajmie sporo czasu, a same przetargi mogą ciągnąć się w nieskończoność. Jak pokazują inne inwestycje prowadzone w Polsce, czasem wystarczy mały błąd w dokumentacji, by inwestycja została wstrzymana na długie miesiące.
Wczoraj premier Tusk gościł w Łodzi, by na konwencji wesprzeć łódzkich kandydatow PO do europarlamentu. Z nazwiska wymienił tylko Jacka Saryusz-Wolskiego, potem jeszcze wspomniał o "panu profesorze, koleżance Joasi i moim przyjacielu piłkarzu". Większość swojego 25-minutowego wystąpienia Tusk poświęcił na pochwały łódzkich posłów i ministrów.
Jeszcze przed przyjazdem Tuska łódzka posłanka PO Hanna Zdanowska mówiła, że premier, mówiąc o dymisji Grabarczyka w perspektywie 14 dni, musiał się przejęzyczyć, bo przecież minister na podpisanie umów w sprawie budowy A2 ma czas do końca września.
Z kolei rzecznik rządu Paweł Graś na nasze pytanie, czy Tusk rzeczywiście mógł się przejęzyczyć, stwierdził, że z pewnością nie.
- Terminy nie mają tu nic do rzeczy, bo premier ma swoje osobiste umowy z ministrami i każdego z nich rozlicza z zadań i ich etapów - mówi Graś. Minister Grabarczyk nie jest tu wyjątkiem.
Co ciekawe, premier podczas swego wystąpienia najwięcej miejsca poświęcił właśnie Grabarczykowi. Stwierdził m.in., że nigdy dotąd nie podpisano tylu umów ani nie otwarto tylu przetargów.
- Ale powiem też, że to jest moment przełomowy dla "waszego mojego" ministra - ostrzegał Tusk, zwracając się do łódzkich aktywistów PO.
Siedzący za nim Grabarczyk zachowywał się niezwykle pewnie, uśmiech nie schodził z jego twarzy. Podczas finału konwencji z Grabarczykiem fotografowało się najwięcej lokalnych działaczy PO. Ze sceny minister zszedł jako ostatni.
- W ciągu dwóch tygodni rozstrzygniemy pierwsze etapy przetargów na budowę A2 - powiedział nam wczoraj Grabarczyk. - A moja dymisja? Ja słyszałem dziś premiera i to mi wystarczy... On zresztą wie, że w moim gabinecie jest wielki niebieski napis "Autostrady głupcze!". Czemu niebieski? Bo to bardzo szczęśliwy kolor.