PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Dziennik Łódzki » Artykuł

Wraz z krwią oddają chorobę

Wraz z krwią oddają chorobę

Dziennik Łódzki A. Zboińska, M. Stańczyk

2009-07-06 00:26:40, aktualizacja: 2009-07-06 00:28:54

Chcą ratować życie, tymczasem narażają innych na utratę zdrowia. Leśnicy oraz osoby ukąszone przez kleszcze oddają honorowo krew, przez co mogą roznosić niezwykle groźną chorobę - boreliozę.

Wielu lekarzy i specjalistów lekceważy jednak zagrożenie, na alarm biją tylko nieliczni.

Nieleczona borelioza może prowadzić do zaburzeń psychicznych, drżenia rąk, zaburzeń pracy wątroby, przewlekłego zapalenia stawów, zapalenia mięśnia sercowego, a w skrajnych przypadkach - do śmierci.

U siostry pana Piotra (nazwisko do wiadomości redakcji) lekarze podejrzewają boreliozę. Mężczyzna
zaczął interesować się chorobą, informacje na jej temat zdobywał m.in. w internecie.

- Włos zjeżył mi się na głowie, kiedy trafiłem na internetowy klub krwiodawców założony przez leśników - mówi mężczyzna. - Tymczasem to leśnicy są najbardziej narażeni na zachorowanie, a borelioza jest naprawdę groźna. Chorzy - zamiast pomóc - szkodzą.

Trzy lata temu groźną bakterię złapał 50-letni Roman, leśnik spod Łodzi. Mężczyzna po ukąszeniu przez kilka tygodni przyjmował antybiotyki. Gdy jego synowi potrzebna była krew, zgłosił się do centrum krwiodawstwa. - Powiedziałem o przebytej chorobie. Lekarz wytłumaczył mi, że leczenie boreliozy trwa cztery tygodni, jeśli choroba została już wyleczona i minął już okres karencji, to spokojnie mogę oddać krew. Tak też zrobiłem - opowiada mężczyzna.

Zdziwił się, kiedy pół roku później znów pojawił się w centrum. Tym razem usłyszał, że nie może oddać krwi, bo bakteria wciąż może krążyć w jego żyłach. - Aż mnie zatkało. Przecież mogłem zarazić swojego syna - wspomina leśnik. Od tego momentu krwi już nie oddaje.

Leśnicy przyznają, że regularnie przechodzą badania na obecność boreliozy. Szkopuł w tym, że są one organizowane średnio raz w roku i do tego nie są obowiązkowe.

- Większość z nas jednak na nie się zgłasza, tym bardziej że firma refunduje badania - mówi Hanna Bednarek-Kolasińska, rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi. - Chodzi w końcu o nasze zdrowie.

Gdy rozmawialiśmy, rzeczniczka właśnie szła oddać krew. Na boreliozę nigdy nie chorowała. Przed oddawaniem krwi przez chorych przestrzega Liliana Frankowska, prezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę.

- Zachorowanie dyskwalifikuje krwiodawcę, gdyż choroba może się ujawnić nawet po latach, nie ma też gwarancji całkowitego wyleczenia - podkreśla Liliana Frankowska, która sama od lat walczy z boreliozą.
strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (5)

Reklama

Dziennik Łódzki»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy