- Działamy od kilkunastu dni i na razie trudno oceniać, czy się nam powiedzie - mówi współwłaściciel firmy Łukasz Jóźwiak. - Ale mamy kilka zamówień dziennie. Oczywiście najwięcej w weekendy, chociaż w tygodniu też się trafiają. Coraz więcej osób dowiaduje się o naszych usługach.
Z Drivers Łódź współpracuje 50 kierowców, których nazwiska znalazły się w bazie danych. Jeśli jest potrzeba, by
pojechać po klienta i odwieźć go jego autem, wyrusza dwóch kierowców. Jeden przesiada się do samochodu klienta i rusza pod wskazany adres, drugi jedzie za nimi i potem zabiera kolegę. Z usług firmy korzystają te osoby, które podczas imprezy wypiły trochę alkoholu i nie chcą siadać za kółkiem swojego auta. Jak podkreśla współwłaściciel firmy, nie było jeszcze sytuacji, by klient był tak pijany, że potem awanturował się w samochodzie lub nie wiedział, gdzie go zawieźć.
- Można było odnieść wrażenie, że naszymi klientami będą głównie te osoby, które podczas imprezy wypiły sporo alkoholu i nad ranem proszą nas o pomoc. Tymczasem zaskoczyło nas to, że mamy sporo przypadków, gdy dzwonią do nas - po południu lub wieczorem - uczestnicy spotkań biznesowych, którzy wypili dosłownie dwie lampki wina czy dwie szklanki piwa i nie chcą zasiadać za kierownicą.
Łukasz Jóźwiak podaje też przykład małżeństwa, które po imprezie poprosiło o pomoc w sytuacji, gdy mężczyzna wypił trochę alkoholu, a kobieta nic nie piła, ale za to czuła się tak zmęczona, że nie chciała siadać za kierownicę.