Dziś miał być ogłoszony wyrok. Jednak zamiast tego sędzia Monika Wieczorek niespodziewanie poinformowała, że z powodu choroby ławniczki proces trzeba zacząć od nowa.
Zgodnie z przepisami, bez obecności ławniczki nie można ogłosić wyroku. Kobieta poważnie zachorowała i trafiła do szpitala, w którym z powodu obrzęku płuc będzie miała operację. Sąd zabiegał o to, by chociaż na ogłoszenie wyroku
pacjentka dostała przepustkę ze szpitala, ale nic nie wskórał. W tej sytuacji po czterech latach trzeba będzie zacząć proces o od początku, w nowym jednoosobowym składzie. Sędzia Wieczorek zapewniła, że zrobi wszystko, by nowy proces toczył się szybko i sprawnie. Stąd skomasowane terminy rozpraw, które mają się toczyć od godz. 9 do 15. Pierwsza z nich odbędzie się 12 marca.
Na poprzedniej rozprawie prokurator Agata Lubińska zażądała dla Tomasza R. kary trzech lat i trzech miesięcy więzienia oraz 35 tys. zł grzywny, a dla Marka K. trzech lat i 30 tys. zł grzywny. Ponadto domagała się zakazu zajmowania stanowisk w administracji państwowej i samorządowej.
Przypomnijmy, że chodzi o głośną sprawę łapówki od braci Andrzeja i Zbigniewa Gałkiewiczów, znanych biznesmenów ze Rzgowa. Do jej wręczenia Tomaszowi R. miało dojść 20 września 2002 roku na stacji benzynowej przy ul. Strykowskiej w Łodzi.
Oskarżeni byli wtedy działaczami SLD. Marek K. jako wiceprezydent Łodzi odpowiadał za gospodarowanie nieruchomościami, zaś Tomasz R. był szefem Komisji Rozwoju i Działalności Gospodarczej Rady Miata. Obaj samorządowcy mieli pomóc w legalizacji wybudowanych przez braci hal targowych.