PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Łódź: Tony żywności lądują w koszu

Łódź: Tony żywności lądują w koszu

Najbiedniejsi chętnie skorzystaliby z wyrzucanej na śmietnik żywności (© fot. Paweł Nowak)

Dziennik Łódzki Matylda Witkowska

2010-02-09 06:39:05, aktualizacja: 2010-02-10 05:54:46

Tysiące ton dobrego jedzenia co roku jest wyrzucane lub utylizowane w woj. łódzkim. W tym czasie bezdomni i głodni mieszkańcy regionu odchodzą od jadłodajni z kwitkiem. Wszystkiemu winne są przepisy, które każą właścicielom sklepów i restauratorom zapłacić podatek VAT od darowanej żywności.

Najbardziej znaną ofiarą przepisów jest piekarz z Legnicy, któremu Naczelny Sąd Administracyjny nakazał niedawno zapłatę 12 tys. zł zaległego podatku od chleba, którym karmił potrzebujących. Sprawa była głośna i posłowie postanowili zmienić prawo. Od kilku miesięcy producenci żywności nie odprowadzają już podatku VAT (legnicki piekarz ma zapłacić, bo prawo nie działa wstecz). Niestety, zmiany nie dotyczą
restauratorów, sklepikarzy i firm cateringowych. Bo według prawa, nie są oni producentami żywności.

By nie podpaść fiskusowi, właściciele wielu firm na wszelki wypadek wolą wyrzucić dobre jedzenie, zamiast rozdać je biednym. Żywności nie daje np. żadna z czterech łódzkich pizzerii Presto. - Menedżerowie restauracji wolą nie rozdawać jedzenia, by nie robić sobie kłopotów. Przy obecnych przepisach jest to zbyt skomplikowane - przyznaje Anna Telecka, przedstawicielka firmy Presto.
Także sklepy nie palą się do rozdawania żywności, której nie mogą sprzedać.

- Niestety, nie jesteśmy producentami, dlatego nawet po zmianie przepisów nasza polityka względem rozdawania żywności nie uległa zmianie - mówi Michał Kubajek, rzecznik prasowy sieci Tesco. - Staramy się minimalizować ilość marnowanej żywności. Jeśli coś się nie nadaje do sprzedaży, oddajemy do utylizacji - dodaje.

Sklepy niechętnie zdradzają tajemnice handlowe i nie przyznają się do ilości utylizowanej żywności. Straty chętniej szacują organizacje dobroczynne.

Bank Żywności w Łodzi rozdaje rocznie ponad 600 ton żywności, którą dostaje głównie od producentów. - Gdyby przepisy były inne, mielibyśmy o jedną trzecią żywności więcej - ocenia Paweł Drobnik z marketingu łódzkiego oddziału banku.

Tymczasem możliwości wykorzystania pomocy i potrzeby osób biednych są praktycznie nieograniczone. Caritas Archidiecezji Łódzkiej w jadłodajni przy ul. Gdańskiej wydaje dziennie około 200 posiłków podopiecznym domów dziennego pobytu, świetlic i osób skierowanych przez MOPS.

- Zawsze przychodzi też kilkadziesiąt ponadprogramowych, głodnych osób - mówi Tomasz Kopytowski, rzecznik łódzkiego Caritasu. - Jeżeli zostanie jedzenie, to wydajemy, ale nie dla wszystkich wystarcza. Gdybyśmy dostali dodatkową żywność z cateringu lub z restauracji, to byśmy ją rozdali. Chętni na pewno by się znaleźli.
strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (1)

Reklama

Dziennik Łódzki»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy