Mieszkańcy bloków i kamienic mają dosyć sprzątania setek ulotek ze schodów (© fot. archiwum)
Justyna Drzazga-Nowińska
2010-02-20 06:55:35, aktualizacja: 2010-02-20 06:57:28
Setki ulotek przed drzwiami do mieszkań to zmora mieszkańców wszystkich miast w Polsce. Zbigniew Kalkusiński z Radomska wypowiedział wojnę firmom, które zapychają mu makulaturą skrzynkę na listy i zaśmiecają korytarz.
- Najpierw zadzwoniłem do banków, których ulotki znajdowałem, zawieszone na klamce moich drzwi. Powiedziałem im jasno, że nie życzę sobie ulotek. Nic to nie dało - mówi radomszczanin.
Ale nie dał za wygraną. - Zebrałem ulotki i pewnego dnia poszedłem do banku, który kazał je roznieść. Zapytałem grzecznie, czy to ich, usłyszałem że tak, więc rozrzuciłem je po całym pomieszczeniu. Przecież
oni robią to samo. Postraszyli mnie strażą miejską i na tym się skończyło. Wyszedłem - kontynuuje.
Mężczyzna dodaje, że jak będzie trzeba, to za każdym razem będzie zbierał makulaturę i... odnosił ją do nadawcy. Zastanawia się jednak, jak rozprawić się na dobre z natarczywymi firmami.
Okazuje się, że ma szanse. Co więcej, firmy mają prawny obowiązek uszanować jego decyzję. - Trzeba wysłać pismo do natarczywej firmy, że nie życzymy sobie korespondencji o charakterze marketingowym - mówi Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Dobrym sposobem jest naklejenie na skrzynkę pocztową lub gazetową informacji, żeby nie wrzucać do nich ulotek reklamowych. - Można również wypełnić na poczcie druk, aby także listonosz nie przynosił nam ulotek - dodaje Majchrzak.
Można też złożyć skargę do UOKiK. - Skoro konsument czuje się napastowany, to spróbujemy zmusić firmę, by zaprzestała swoich praktyk - mówi Michał Sewerynek, rzecznik konsumentów w Radomsku. Poskarżyć można się też generalnemu inspektorowi ochrony danych osobowych, ale tylko wtedy, gdy korespondencja jest adresowana na konkretne nazwisko. - Być może konsument nie pamięta, że kiedyś zezwolił na przetwarzanie swych danych. Jeżeli jednak już tego nie chce, pomożemy mu to "odkręcić" - przekonuje Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzeczniczka GIODO.
Wszystkie komentarze »
Komentarze (15)
Skrzynki na ulotki
oleena
10.04.10, 16:56:37
Niestety, skrzynki na ulotki zamontowane przed wejściem do klatki się nie sprawdzają. Dziś właśnie miałam rozmowę przez domofon z roznosicielem ulotek. Powiedziałam mu, żeby je zostawił w owej skrzynce, na co on odparł, że nie może, bo mu za to nie zapłacą - musi wrzucić do skrzynek na klatce. Powiedziałam, że sobie tego nie życzę, ale on dalej się upierał. Wiem, że to jego praca, ale mam prawo nie chcieć tych ulotek. Kazałam mu zadzwonić pod inny numer i nie wiem czy ktoś go wpuścił, bo nie sprawdzałam jeszcze skrzynki, ale jeśli to jest znowu ta firma, o której myślę, to pokuszę się o napisanie do nich listu, bo przynoszenie co tydzień tych samych ulotek jest mocnym przegięciem. Chyba mają za dużo kasy na produkcję tej makulatury.
Skrzynki na ulotki
oleena
10.04.10, 16:56:20
Niestety, skrzynki na ulotki zamontowane przed wejściem do klatki się nie sprawdzają. Dziś właśnie miałam rozmowę przez domofon z roznosicielem ulotek. Powiedziałam mu, żeby je zostawił w owej skrzynce, na co on odparł, że nie może, bo mu za to nie zapłacą - musi wrzucić do skrzynek na klatce. Powiedziałam, że sobie tego nie życzę, ale on dalej się upierał. Wiem, że to jego praca, ale mam prawo nie chcieć tych ulotek. Kazałam mu zadzwonić pod inny numer i nie wiem czy ktoś go wpuścił, bo nie sprawdzałam jeszcze skrzynki, ale jeśli to jest znowu ta firma, o której myślę, to pokuszę się o napisanie do nich listu, bo przynoszenie co tydzień tych samych ulotek jest mocnym przegięciem. Chyba mają za dużo kasy na produkcję tej makulatury.
bija mnie niemcy
bija_mnie_niemcy
22.02.10, 20:33:36
Przepraszam za spam, ale moze kogos to zainteresuje.
Jest taka masowa gra przegladarkowa, w ktorej symulowany jest swiat (jest tez Polska), polityka, wojna, gospodarka, itd. Jak to w realu mielismy najazd Niemcow i i Polska stracila niepodleglosc. Teraz znowu jest wojna ze szwabami, wiec jak ktos jest zainteresowany, to prosze o pomoc.
http://register-erepublik.tk
druga strona medalu
padob
22.02.10, 20:28:03
W ostatnie wakacje przez 3 miesiące dzień w dzień roznosiłem ulotki i uwierzcie mi, że zachowania ludzi których byłem świadkiem można by spisać i wyszłaby niezła książka... tragikomedia...
Nie raz zdarzało się, że jednocześnie kolportowałem nawet 4-5 rodzajów ulotek, ciężka robota ale jakoś trzeba zarobić na studia;) Wiadomo, że nie da się każdemu dogodzić, ale wulgarność i bezczelność niektórych ludzi przekraczała szczyt ludzkiej cierpliwości. Jeśli ktoś prosił mnie o niewkładanie - ok żaden problem, ale od razu mówiłem wprost - prawie zawsze idzie za mną inspekcja która sprawdza czy wykonałem uczciwie swoją pracę, nikt nie będzie płacił za niewykonane zlecenie. Więc tłumaczyłem, żeby pisać karteczki, naklejać naklejki przy wlocie do skrzynki, malować mazakiem napis na skrzynce, a nawet pisać kartki po uzgodnieniu z lokatorami klatki że nie chcą dostawać ulotek - jeśli ktoś roznosi 6 godzin ulotki to taki widok naprawdę bardzo cieszy i nie sądzę, żeby na wyraźną prośbę mieszkańców zostawiał ulotki. Dla mnie to banalnie proste - nie chcę - daję jakiś formalny znak na dowód tego.
Ale zdarzały się przypadki ludzi, którzy odważni w mowie narzekali jęczeli i zrzędzili na ulotkarzy, a po mojej propozycji, że napiszę za nich taką kartkę i przykleję .. rezygnowali. Nie chcesz rezygnować = zgadzasz się na dostarczenie ulotki. Ludzie niestety są często leniwi i po prostu nie chce im się zadziałać, czekając jednocześnie na mannę z nieba.
Z doświadczenia wiem, że jeśli ktoś nie chce dostawać materiałów reklamowych do skrzynki, to znajdzie masę metod na rozwiązanie problemu. Można kupić na spółkę z mieszkańcami klatki specjalny koszyk, koszt w przeliczeniu na mieszkanie zgaduję że rzędu 8złotych, a wtedy ulotki lądują tam i zainteresowani sami sobie je biorą. Tak proste, a równocześnie tak inteligentne.
Pamiętam jak kiedyś po wejściu do klatki zaczepiła mnie starsza pani. Wrzucałem właśnie ulotki do skrzynki, a wtedy ...
Dlaczego pan śmieci w mojej klatce?
Ja nie śmiecę, tylko wrzucam ulotki do skrzynek. Dlaczgo pani uważa że śmiecę?
Bo pan zostawia ulotki, a my potem z sąsiadkami wyrzucamy je na ziemię i jest brudno...
Komentarz pozostawiam wam:)
Jedni ludzie są pozytywnie nastawieni do pracy ulotarzy, bo może sami kiedyś roznosili bądź widzą że to nie jest praca marzeń, a ciężka harówka za marne pieniądze. Jeśli im coś nie pasuje to mówią to wprost spokojnie i można z nimi dojść do kompromisu, a potem zobaczyć uśmiech na ich twarzy. Drudzy to mniej sympatyczne istoty typu: nic mnie nie obchodzi, nie będę rozmawiał, a jeszcze najchętniej bym się na tobie wyżył.. żałosne:)
Chciałbym jeszcze odnieść się do bohatera aktykułu. Ten pan oscyluje na granicy obu typów przeze mnie opisanych. Niby dąży do kompromisu, ale metoda jaką ostatecznie wybrał jest wg mnie brytalna i bardzo "niekulturalna". Zamiast robić syf w banku, mógł napisać kartkę, zainteresować się kiedy są roznoszone ulotki i porozmawiać z takimi osobami, ale przede wszystkim przywiesić jakąś karteczkę o swojej decyzji. Nie wierzę, że ktoś będzie mu wciskał ulotki na siłę, gdy zobaczy kartkę przy skrzynce czy drzwiach "dziękuję, nie chcę ulotek". Btw od kiedy są euroskrzynki, nie powinno się dostawać ulotek na wycieraczkę, za to chyba są nawet przewidziane kary finansowe na reklamodawców jeśli dobrze pamiętam:)
Reasumując: Jeśli nie chcesz ulotek, napisz kulturalnie kartkę - "dziękuję, nie chcę ulotek", przyklej ją na skrzynce i ciesz się pustą skrzynką. Nie bądź bierny, tylko zacznij działać już teraz. Bo ulotkarz też woli skończyć pracę wczęśniej i odpocząć we własnym cichym kącie:)
ulotki
yaero
22.02.10, 20:15:50
A nie można zgłosić do straży miejskiej że ktoś zaśmieca klatkę schodową ulotkami?