Broniący byłego wiceprezydenta Sławomir Szatkiewicz wystąpił z wnioskiem o wyłączenie sędzi Moniki Wieczorek. Adwokat motywował to tym, że prowadziła ona poprzedni proces obu oskarżonych i wyrobiła sobie opinię, co do wyroku, który miał zapaść 8 lutego. Wyroku nie było, bo ławniczka zachorowała. Kobieta trafiła do szpitala, skąd nie dostała zwolnienia na uczestnieczenie w rozprawie. Według Szatkiewicza,
pojawiła się "uzasadniona wątpliwość co do bezstronności sędziego".
W tej sytuacji sędzia Wieczorek odroczyła proces do 16 marca, kiedy jej przełożeni rozpatrzą wniosek Szatkiewicza i podejmą decyzję co do składu orzekającego. Te nieoczekiwane zawirowania, które zgodnie komentowano jako niezwykły precedens, sprawiły, że sąd nie przesłuchał wczoraj dwojga świadków: Grażyny i Zbigniewa Gałkiewiczów.
Chodzi o głośną sprawę łapówki w wysokości 50 tys. zł, którą oskarżeni mieli przyjąć od braci Andrzeja i Zbigniewa Gałkiewiczów, znanych biznesmenów ze Rzgowa. Do jej wręczenia Tomaszowi R. miało dojść 20 września 2002 roku na stacji benzynowej przy ul. Strykowskiej w Łodzi. Oskarżeni nie przyznają się do winy.