Jan Tomczyk, u którego na podwórzu jest bocianie gniazdo, nie może wyjść ze zdumienia. Bociany przylatują do niego od kilkunastu lat i nigdy nic takiego się nie zdarzyło. Jak opowiada, jego uwagę przykuło dziwne zachowanie bocianiej pary, ponieważ od jakiegoś tygodnia samica nie opuszcza gniazda. Wdrapał się więc na dach domu i przez lornetkę zobaczył przyczynę, czyli dwa jajka.
- To coś
niesamowitego - uważa Jan Tomczyk. - Martwię się jednak, czy się wyklują, a jeśli tak, czy przetrwają. Bo pierwsze bocianiątka nie przeżyły kapryśnej pogody.
Mieszkaniec Marżynka martwi się też o to, że młode, gdy tylko się wyklują, mogą zostać same. Bo w drugiej połowie sierpnia bociany już powinny odlecieć. - Zostawią młode czy zostaną z nimi na zimę? I co wtedy? - zachodzi w głowę.
To, że bociany po raz drugi złożyły jajka, jest czymś niespotykanym także dla Zdzisława Cyganiaka, przyrodnika i znawcy ptasich zwyczajów. Jak mówi, może to zwiastować długą i ciepłą jesień. Scenariuszy co do przyszłości bocianów widzi kilka. Mogą się w ogóle nie wykluć, a jeśli już, mogą nie przeżyć.
- A jeśli już się wyklują i przeżyją, też może wydarzyć się kilka rzeczy. Włącznie z tym, że cała bociania rodzina w ogóle nie odleci z Polski na zimę - spekuluje Zdzisław Cyganiak. - Teraz najlepiej zostawić bociany w spokoju. Martwić zaczniemy się, kiedy zaskoczy ich zima. Wówczas ingerencja człowieka, aby uratować ptakom życie, będzie niezbędna - dodaje Cyganiak.