Koleje Mazowieckie trzymały pasażerów półtorej godziny w...

    Koleje Mazowieckie trzymały pasażerów półtorej godziny w stojącym pociągu

    Roman Bednarek

    Aktualizacja:

    Tygodnik ITS

    Koleje mazowieckie przez półtorej godziny nie wypuszczały pasażerów z pociągu, który stanął zaledwie kilometr od stacji Skierniewice. Nikt nie zadbał

    Koleje mazowieckie przez półtorej godziny nie wypuszczały pasażerów z pociągu, który stanął zaledwie kilometr od stacji Skierniewice. Nikt nie zadbał o interesy pasażerów. ©Roman Bednarek

    Koleje mazowieckie przez półtorej godziny nie wypuszczały pasażerów z pociągu, który stanął zaledwie kilometr od stacji Skierniewice. Nikt nie zadbał o interesy pasażerów.
    Koleje mazowieckie przez półtorej godziny nie wypuszczały pasażerów z pociągu, który stanął zaledwie kilometr od stacji Skierniewice. Nikt nie zadbał

    Koleje mazowieckie przez półtorej godziny nie wypuszczały pasażerów z pociągu, który stanął zaledwie kilometr od stacji Skierniewice. Nikt nie zadbał o interesy pasażerów. ©Roman Bednarek

    Feralny pociąg Kolei Mazowieckich ruszył ze stacji w Skierniewicach w Warszawy planowo, czyli o godz. 5.46. Ujechał zaledwie kilometr.

    – Minęła chwila od startu i pociąg zatrzymał się na wysokości Horteksu – relacjonuje pan Tomasz ze Skierniewic, który podróżował do Warszawy z żoną. – Staliśmy tak około kwadransa nie wiedząc, o co chodzi, aż pojawił się chyba kierownik pociągu i oznajmił, że mają awarię i muszą wymienić jakiś przewód, co potrwa jakieś 20 minut.


    Po upływie 20 minut pociąg jednak dalej stał w tym samym miejscu i nic nie zapowiadało, że ruszy w dalszą drogę.

    – Personel pociągu biegał nerwowo w tę i z powrotem i nikt nie udzielał odpowiedzi na żadne pytanie – kontynuuje relację pan Tomasz. – I tak przez półtorej godziny. W międzyczasie trzy pociągi Kolei Mazowieckich pojechały do Warszawy i nikt nie zadbał o to, aby jeden z nich zabrał nas na swój pokład. Prosiliśmy personel pociągu, aby nas wypuszczono z pociągu to wrócimy na stację w Skierniewicach i będziemy sobie radzić na własną rękę. Bezskutecznie. Po upływie półtorej godziny podjęto decyzję, że pociąg należy ściągnąć z powrotem do Skierniewic. Przyjechała lokomotywa i ciągnęła ten pociąg na dystansie kilometra przez kolejne pół godziny, bo co 100 metrów się zatrzymywała. Nikt nas nawet nie raczył przeprosić za to wszystko. Powinienem być w pracy o godz. 7.45, a dotarłem tam o godzinie 9.

    W biurze prasowym Kolei Mazowieckich nic nie wiedziano o zaistniałej sytuacji. Poproszono o przesłanie jej opisu drogą mejlową, wówczas będą mogli ją wyjaśnić. Na pytanie, czy Koleje Mazowieckie posiadają procedury, które można natychmiast wdrożyć w takiej sytuacji usłyszeliśmy w odpowiedzi, że procedury na pewno istnieją, ale każda sytuacja jest indywidualna i dyspozytor podejmuje decyzję, jakie działania należy podjąć.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tory to nie pastwisko to i bydla puszczac nie wolno

    ja85 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Ludzie są upośledzeni. Nie wolno wypuszczać pasażerów gdziekolwiek na tory, gdzie obok prowadzony jest ruch. Jakiś przychlast ze smartfonem wpadnie pod pociag i będzie afera. Kopa w d*** powinni ci...rozwiń całość

    Ludzie są upośledzeni. Nie wolno wypuszczać pasażerów gdziekolwiek na tory, gdzie obok prowadzony jest ruch. Jakiś przychlast ze smartfonem wpadnie pod pociag i będzie afera. Kopa w d*** powinni ci sensacjusze dostać i tyle.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Już wystarczy

    pedalot (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    że cholerne bydło zawraca i cofa na autostradach, nie trzeba patologii przenosić na tory.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo