Protest anestezjologów w Bełchatowie. Koniec sporu po...

    Protest anestezjologów w Bełchatowie. Koniec sporu po zwolnieniu kierowniczki oddziału

    Maciej Wiśniewski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Paweł Skoczylas, dyrektor szpitala w Bełchatowie

    Paweł Skoczylas, dyrektor szpitala w Bełchatowie ©Archiwum

    Anestezjolodzy ze szpitala w Bełchatowie zgodzili się pracować do końca maja, ale ciągle stawiają jeden warunek: Zakończą spór z dyrekcją, jeśli odejdzie kierowniczka intensywnej terapii.
    Paweł Skoczylas, dyrektor szpitala w Bełchatowie

    Paweł Skoczylas, dyrektor szpitala w Bełchatowie ©Archiwum

    Wiele wskazuje na to, że w poniedziałek oddział anestezjologii i intensywnej terapii szpitala wojewódzkiego w Bełchatowie będzie działał normalnie. Protestujący anestezjolodzy zgodzili się pracować do końca miesiąca, chociaż złożyli wypowiedzenia z terminem 14 maja. Do czerwca szpital ma rozstrzygnąć postępowanie konkursowe na świadczenie usług anestezjologicznych.

    – Bezpieczeństwo pacjentów jest i będzie zapewnione. To jest warunek podstawowy – zapewnia Magdalena Amrozik, zastępca dyrektora departamentu polityki zdrowotnej Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. – Udało się uzyskać zapewnienie, że aktualny zespół anestezjologów, który pracuje w szpitalu będzie świadczył pracę do końca maja – dodaje.

    CZYTAJ TEŻ: Anestezjolodzy rzucili pracę. Co dalej?

    To nie zmienia stanowiska lekarzy, którzy nie godzą się na sposób, w jaki traktuje ich nowa kierowniczka Tamara Trafidło. Przypomnijmy, że cały zespół anestezjologów tuż przed Wielkanocą złożył wypowiedzenia umów kontraktowych. Lekarze zostaną, jeśli Tamara Trafidło odejdzie. Kierowniczką jest od stycznia tego roku. – Pracy z tą panią w roli kierownika sobie nie wyobrażamy i to jest warunek, którego nie odpuścimy 
– mówi jeden z anestezjologów.

    Z powodu kierowniczki dziesięcioro anestezjologów zatrudnionych na kontraktach (to cały zespół oprócz lekarzy rezydentów i samej kierowniczki) wypowiedziało umowy o pracę. Czarę goryczy przepełniła próba zwolnienia byłej ordynatorki, ale konflikt tlił się od kilku miesięcy. Lekarze zarzucają nowej szefowej, że „wchodzi w nie swoje kompetencje, a wprowadzony przez nią sposób zarządzania destabilizuje pracę na oddziale, co jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa pacjentów”. Spory związane są m.in. z opieką nad rezydentami i znieczulaniem kobiet podczas porodów. Lekarze mówią też o zmianach w grafikach zabiegów, przez co nie mogą się do nich odpowiednio przygotować.

    CZYTAJ TEŻ: Sieć szpitali w Łódzkiem. Gdzie będziemy się leczyć?

    Dyrekcja szpitala od samego początku jest oszczędna w komentarzach. Oficjalna formułka z oświadczenia rzeczniczki placówki brzmi, że powodem rezygnacji anestezjologów z pracy jest „brak akceptacji realizowanej polityki szpitala, mającej na celu dostosowanie organizacji pracy anestezjologicznej do aktualnych i stale zmieniających się potrzeb".

    Wygląda na to, że obie strony chcą jednak wyjść z sytuacji z twarzą. Gdyby nie udało się dojść do porozumienia, szpital od poniedziałku nie miałby opieki anestezjologicznej i intensywnej terapii. Wszystkie planowane zabiegi i operacje trzeba by było odwołać, a pacjentów w stanach nagłego zagrożenia życia np. po wypadkach wozić do innych placówek.

    Dziennie anestezjolodzy ze szpitala w Bełchatowie wykonują 30 – 35 znieczuleń, pracując w trybie ostrego dyżuru przez siedem dni w tygodniu i 365 w roku.

    – Zależy nam na pracy w tym szpitalu i nie chcemy, by stanął. Dlatego zdecydowaliśmy się w drodze głosowania na podpisanie, krótkich, dwutygodniowych umów – mówi Marcin Chmielewski, jeden z lekarzy anestezjologów. – Liczymy, że do tego czasu sytuacja zostanie unormowana.

    Nie jest też tajemnicą, że lekarze rozmawiają z jedną z firm anestezjologicznych, których na rynku jest sporo. To ona ma przystąpić do konkursu na świadczenie usługi anestezjologicznej dla szpitala, a pracujący dotychczas w placówce medycy będą pracować dla firmy. – Nie zamierzamy składać indywidualnych ofert, a poprzez firmę – mówi Marcin Chmielewski.

    Taka formuła ma w lepszym stopniu zabezpieczyć interesy lekarzy, bo dyrekcji szpitala będzie trudniej wypowiedzieć umowę firmie, która ma pod sobą cały zespół, niż pojedynczym lekarzom, np. tym, którzy najgłośniej w obecnym konflikcie oponują.
    Ale konkurs jest otwarty i jak podkreśla Magdalena Amrozik, zgodnie z ustawą o działalności leczniczej, mogą się do niego zgłosić firmy medyczne, jak i indywidualni lekarze.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE...

    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Odejdzie jak zejdzie.

      (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Nowoczesna bankowość jest mobilna

      Nowoczesna bankowość jest mobilna

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu