Apelacja w sprawie zburzenia zajezdni przy Dąbrowskiego....

    Apelacja w sprawie zburzenia zajezdni przy Dąbrowskiego. Roman B. ponownie skazany [ZDJĘCIA]

    Wiesław Pierzchała

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Apelacja w sprawie zburzenia zajezdni przy Dąbrowskiego. Roman B. ponownie skazany [ZDJĘCIA]
    1/5
    przejdź do galerii

    ©Krzysztof Szymański

    Roman B. został ponownie skazany w sądzie wyższej instancji za zburzenie zabytkowej zajezdni u zbiegu ul. Kilińskiego i Dąbrowskiego w Łodzi. Wyrok jest prawomocny. Bulwersująca sprawa zburzenia zabytkowej zajezdni tramwajowej w Łodzi zakończyła się 11 maja prawomocnym skazaniem burzyciela.
    Oskarżony biznesmen, 67-letni Roman B., został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, na 5 tys. zł grzywny, 700 zł kosztów sądowych i 20 tys. zł nawiązki na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Łodzi. W ten sposób Sąd Okręgowy w Łodzi podtrzymał werdykt Sądu Rejonowego Łódź - Widzew, który teraz stał się prawomocny.

    Romana B. nie było dziś w sądzie. Broniąca go adwokat Maria Janik powiedziała nam, że poczeka na pisemne uzasadnienie wyroku i dopiero wtedy podejmie decyzję o ewentualnej skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego w Warszawie.

    Czytaj też:Zburzenie zajezdni przy Dąbrowskiego. Roman B. usłyszał wyrok [ZDJĘCIA]

    W mowach końcowych mecenas Janik domagała się uniewinnienia oskarżonego, natomiast prokurator Sławomir Szeleszczyk był za oddaleniem apelacji obrony i utrzymaniem wyroku skazującego. I dopiął swego.

    Uzasadniając wyrok sędzia Zbigniew Mierzejewski podkreślił, że zajezdnia była zabytkiem, miała ochronę prawną oraz walory kulturowe i historyczne i że nie można było jej zburzyć. Przypomniał, że obiekt ten był wpisany do ewidencji zabytków i wojewódzki konserwator zabytków Wojciech Szygendowski postanowił wpisać go do rejestru zabytków, co jeszcze bardziej podniosłoby jego rangę.

    Przeczytaj także: Proces ws. zburzenia zajezdni przy Dąbrowskiego. Roman B. stanął przed sądem [ZDJĘCIA]

    Roman B. złożył skargę na tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi i przegrał, ale odwołał się do WSA w Warszawie i wygrał - sąd uchylił decyzję Wojciecha Szygendowskiego. On jednak nie złożył broni i ponowił procedurę wpisywania zajezdni do rejestru zabytków.

    I tu doszło do ciekawej sekwencji zdarzeń (w 2012 r.), na którą zwrócił uwagę sędzia Mierzejewski: 31 maja WSA w stolicy uchyla decyzję Szygendowskiego, 7 sierpnia Piotr Ugorowicz z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi udaje się obejrzeć zajezdnię, ale Roman B. nie wpuszcza go na posesję (tłumaczy, że nie ma kluczy), 10 września do Łodzi dociera decyzja WSA w stolicy, 13 września wojewódzki konserwator zawiadamia właściciela zajezdni o ponownym wszczęciu postępowania dotyczącego wpisu do rejestru, 14 września zabytkowy budynek zostaje zburzony przez Romana B.

    Czytaj również: Roman B. znów przed sądem. Apelacja w sprawie zburzenia zajezdni przy Dąbrowskiego


    - Był to przypadek czy też może konieczność? - zapytał retorycznie sędzia Mierzejewski. I odrzucił twierdzenia Romana B. z apelacji, że nie wiedział, iż zajezdnia jest zabytkowa a powołany w tej sprawie jako biegły, prof. Krzysztof Stefański z Uniwersytetu Łódzkiego, czołowy znawca łódzkich zabytków, jest stronniczy. A to niby dlatego, że on i Szygendowski byli pracownikami UŁ i zasiadali w komisji ds. zabytków.

    - Według sądu, opinia prof. Krzysztofa Stefańskiego jest rzetelna, kompleksowa i trudno ją uznać za stronniczą - podkreślił sędzia Mierzejewski.

    Przypomnijmy, że Krzysztof Stefański nie miał żadnych wątpliwości, iż zajezdnia jest cennym zabytkiem, którego w żadnym wypadku nie można zburzyć. Mimo to właściciel unicestwił zajezdnię. Dlaczego tak uczynił?

    Przeczytaj też: Zburzenie zajezdni przy Dąbrowskiego. Roman B. usłyszał wyrok [ZDJĘCIA]

    - Oskarżony, który zajezdnię kupił od MPK, kierował się własnym interesem gospodarczym i nie był zainteresowany współpracą z wojewódzkim konserwatorem zabytków, wobec którego w korespondencji używał słów obraźliwych - stwierdził sędzia Mierzejewski.

    Efekt był taki, że z pejzażu miejskiego zniknęła stylowa, modernistyczna, mająca akcenty art deco zajezdnia tramwajowa z lat 20. XX wieku stojąca u zbiegu ul. Kilińskiego i Dąbrowskiego. Jej zburzenie spotkało się z powszechnym oburzeniem i potępieniem. Władze miasta zaalarmowały prokuraturę, zaś w internecie na biznesmena-burzyciela, Romana B. z gminy Rzgów, posypały się gromy.

    Czytaj także: Biegły orzekł, że zburzona zajezdnia przy Dąbrowskiego była zabytkiem




    MATURA 2016|MATURA 2016 w Łodzi. Jako pierwszy - pisemny polski [ZDJĘCIA]

    MATURA 2016|MATURA 2016 z CKE: Matury już od 4 maja - TERMINY, ARKUSZE, PYTANIA, ODPOWIEDZI

    MATURA 2016|MATURA 2016 z CKE: Język polski - poziom podstawowy [ARKUSZE CKE, PYTANIA, ODPOWIEDZI]

    MATURA 2016|MATURA 2016 z CKE: Język POLSKI - poziom rozszerzony [ARKUSZE CKE, PYTANIA, ODPOWIEDZI]

    MATURA 2016|MATURA 2016 POLSKI - podstawowy i rozszerzony [ARKUSZE, ODPOWIEDZI matura 2016 polski]

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (18)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    25700 zł - ROTFL

    Beyzi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    Chcąc postawić market czy inne cholerstwo takie pieniądze zalicza się do drobnych wydatków.
    Jak dla mnie jedynym i pewnym zabezpieczeniem przed tego typu sytuacjami jest przepadek działki w...rozwiń całość

    Chcąc postawić market czy inne cholerstwo takie pieniądze zalicza się do drobnych wydatków.
    Jak dla mnie jedynym i pewnym zabezpieczeniem przed tego typu sytuacjami jest przepadek działki w przypadku niewywiązania się kupującego z warunków umowy (w tym przypadku niezabezpieczenie czy wyburzenie budynku).
    Na Zgierskiej też długi czas właściciel twierdził, że nie ma możliwości odbudować zburzonego dworku, bo brak planów itp.... jak zagrozili mu sądownym odebraniem działki, to się nagle okazało, że wszystko jest możliwe...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cyrk

    Generał (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 3

    Śmieszne. Kto go zna to wie że to , to był wał, a ta świnia to arogant prostak. To sprawa dla CBŚ. Ułożyli się na śmieszny wyrok, Bierzgalski z walizką przyszedł hajsu. Banda. Jaja sobie robią....rozwiń całość

    Śmieszne. Kto go zna to wie że to , to był wał, a ta świnia to arogant prostak. To sprawa dla CBŚ. Ułożyli się na śmieszny wyrok, Bierzgalski z walizką przyszedł hajsu. Banda. Jaja sobie robią. Kolacja droższa z tej okazji niż ta grzywna i nawiązka. TO JEST AFRYKA. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    koniecznie do kolesi z SN

    zabytek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    nie maja mendy wstydu

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zabytki

    gary (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 21

    jeżeli ktoś jest właścicielem to powinien móc zrobić ze swoja własnością co chce anie jakieś bandyckie przepisy że kup ale nie wolno ci z tym nic zrobić ..... jeżeli to był taki zabytek to...rozwiń całość

    jeżeli ktoś jest właścicielem to powinien móc zrobić ze swoja własnością co chce anie jakieś bandyckie przepisy że kup ale nie wolno ci z tym nic zrobić ..... jeżeli to był taki zabytek to miasto nie powinno go sprzedawać ... brak poszanowania prawa własności właśnie szerzy patologię i kumoterstwo w bandustaniezwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dziwny wyrok.

    § (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 22 / 3

    Jeśli potrafiono wyegzekwować od właściciela wyburzonej willi na Zgierskiej jej odbudowę to czemu nie zmuszono tego oszusta do odbudowy zajezdni?

    Zdjęcie autora komentarza
    Koniec zajezdni

    www.osiedle-chelmonskiego.pl.tl

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 1

    Z budynków po byłej zajezdni nie zostało nic poza kupą gruzu. Dawny budynek administracyjny został zdewastowany przez złomiarzy i dalej popada w ruinę rozpadając się, że aż konieczne było...rozwiń całość

    Z budynków po byłej zajezdni nie zostało nic poza kupą gruzu. Dawny budynek administracyjny został zdewastowany przez złomiarzy i dalej popada w ruinę rozpadając się, że aż konieczne było przeniesienie znajdującego się przy nim przystanku autobusowego "95". Po zburzonej hali postojowej taboru pozostał jedynie ciągnący się wzdłuż ul. Kilińskiego zdewastowany budynek części warsztatowej, który stał się miejscem schadzek okolicznych żuli, narkomanów, a ostatnio nawet samobójców.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    biznesmen=oszust,złodziej,bandyta,cham,prostak,debil,pustak,wyzyskiwacz......

    biznesmen=oszust,złodziej,bandyta,cham,prostak,debil,pustak,wyzyskiwacz...... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 3

    biznesmen=oszust,złodziej,bandyta,cham,prostak,debil,pustak,wyzyskiwacz......

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To bardzo zły przykład dla społeczeństwa - warto cwaniakować

    Leon (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 2

    cały ten system jest zdegenerowany - ręka rękę myje

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dziwne

    Robson (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17

    Czyli miasto może sprzedawać zabytki zrujnowane To ja się pytam gdzie był konserwator zabytków gdy zajezdnia była doprowadzana do ruiny

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dobry żart

    GUN (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 3

    Co to za wyrok powinien dostac kilkanascie baniek do zapłaty za zabytek .


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    latwo oceniacie

    forest gump (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 6

    Jak miasto sprzedawalo ta "super" dzialke na przetargu , obiekt nie byl wpisany do rejestru zabytkow , nie byl nawet zgloszony. Sprzedano Panu B dzialke z budynkiem z ktorym dlug prawa z dnia...rozwiń całość

    Jak miasto sprzedawalo ta "super" dzialke na przetargu , obiekt nie byl wpisany do rejestru zabytkow , nie byl nawet zgloszony. Sprzedano Panu B dzialke z budynkiem z ktorym dlug prawa z dnia sprzedazy mogl , zrobic co chcial. Procedure wpisania obiektu do rejestru rozpoczeto wtedy , gdy Pan B byl juz wlascicielem. i za dzialke zaplacil Po prostu nie wydawano pozwolenia na rozbiorke , zeby miec czas budynek do rejestru wpisac. Dzialka z zabytkiem ma duzo mniejsza wartosc , z uwagi na ograniczenia w komercyjnym wykorzystaniu terenu. Miasto po prostu Pana B oszukalo , a on probowal jedynie swoje pieniadze uratowac. Nie mozna przezucac na prywatnego przedsiebiorce kosztow odnowienia i utrzymania obiektu , ktory ma miec uzytek spoleczny. W ksiegach hipotecznych powinien byc dzial piaty " ewentualne pomysly samorzadu na zablokowanie Twojej inwestycji". Sa przypadki w naszym miescie gdzie w 2007 roku wydaje sie decyzje na wyburzenie resztek jakiejs hali , w tym samym roku inwestor ja wyburza , a w 2009 roku miasto rozpoczyna procedure wpisania "zabytku" do rejestru i w 2011 roku zapis jest skuteczny. W 2014 roku sad nakazuje inwestorowi odbudowe hali. Jezeli uwazacie ze jest to w porzadku , to tylko dla tego ze wiekszosci z Was skutki samowoli urzedniczej w takiej skali nigdy nie dotknalzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    „Sicario 2: Soldado”. Poznaj bezwzględny świat karteli narkotykowych

    „Sicario 2: Soldado”. Poznaj bezwzględny świat karteli narkotykowych

    TOP 10 hoteli w Łodzi

    TOP 10 hoteli w Łodzi

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny