Fundusz Ochrony Środowiska. Marszałkowie odmówili powołania...

    Fundusz Ochrony Środowiska. Marszałkowie odmówili powołania prezesa i wiceprezesa

    Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Fundusz Ochrony Środowiska. Marszałkowie odmówili powołania prezesa i wiceprezesa

    ©Krzysztof Szymczak

    Marszałkowie odmówili powołania prezesa i wiceprezesa Funduszu Ochrony Środowiska. Kontrolowany przez PO i PSL łódzki sejmik znów idzie do sądu z wojewodą z nadania PiS.
    Fundusz Ochrony Środowiska. Marszałkowie odmówili powołania prezesa i wiceprezesa

    ©Krzysztof Szymczak

    Materiały podobne
    - Rada nadzorcza Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi wybrała kandydatów na prezesa i wiceprezesa tej instytucji z naruszeniem prawa, nie biorąc pod uwagę statutowego zapisu o jednomyślności przy wyborze - mówi Dariusz Klimczak (PSL), wicemarszałek woj. łódzkiego. - Wojewoda ów zapis uchylił, ale nieprawomocnie i sejmik zaskarży tę decyzję w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Zarząd woj. łódzkiego zatem nie zamierza powoływać nowego zarządu Funduszu - zapowiada Klimczak.

    Przypomnijmy: w piątek nowa rada nadzorcza łódzkiego Funduszu wybrała kandydatów do zarządu tej instytucji - Wojciecha Miedzianowskiego, radnego PiS w pow. łowickim oraz Pawła Piterę, do niedawna wiceprezesa Banku Ochrony Środowiska. Dziś w radzie Funduszu przewagę mają osoby z powołania instytucji kontrolowanych przez PiS, a tylko jednego członka wskazuje sejmik, dziś kontrolowany przez PO i PSL. Formalnie jednak rada nie powołuje prezesa i wiceprezesa Funduszu - na jej wniosek robi to zarząd województwa, który akurat w Łodzi składa się z polityków PO i PSL. Wczoraj nastąpiła kolejna odsłona konfliktu: zarząd woj. łódzkiego odmówił powołania nowego zarządu Funduszu. Wicemarszałek Klimczak nowe zasady powoływania zarządu Funduszu nazwał „ordynarnym skokiem na kasę”, bo majątek Funduszu należy do samorządu województwa, ale o tym, kto zasiądzie w jego zarządzie, decyduje de facto rząd.

    Sytuacja jest dość skomplikowana. Po pierwsze: pod koniec czerwca łódzki sejmik zmienił statut Funduszu w taki sposób, że nowy zarząd tej instytucji może być wybrany tylko w jednolitym głosowaniu: „za” muszą być wszyscy członkowie rady. To miało zablokować przejęciu Funduszu przez osoby nominowane przez PiS, bo wiadomo, że wybrany do rady przez sejmik Tomasz Piotrowski (PO) zawsze będzie przeciw (czterech obecnych wiceprezesów łódzkiego Funduszu to członkowie PO i PSL).

    Po drugie, punkt statutu dotyczący „zasady jednolitości” został przez wojewodę łódzkiego Zbigniewa Raua uchylony rzutem na taśmę w dniu obrad Rady Nadzorczej. Decyzja jest nieprawomocna, koalicja PO-PSL zamierza ją zaskarżyć.

    Zobacz też:Zmiany w statucie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Koalicja PO-PSL walczy z PiSem

    - Oczywiście, sejmik ma prawo zaskarżyć rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody - mówi Tobiasz Bocheński, dyrektor biura wojewody łódzkiego. - Tyle tylko, że nie zmienia to faktu, iż do czasu ogłoszenia wyroku przez sąd, ta decyzja jest w mocy. Dlatego zarząd województwa powinien wywiązać się z obowiązku ustawowego i powołać zarząd Funduszu w ciągu siedmiu dni od posiedzenia rady nadzorczej.

    Termin mija 14 lipca, a na 26 lipca zapowiadane jest głosowanie w sejmiku skargi na decyzję wojewody. Tyle, że i to może być daremne. Przez Sejm przechodzi właśnie kolejna nowelizacja ustawy. Wedle niej, jeśli zarząd województwa (w większości województw rządzi koalicja PO-PSL), nie powoła kandydatów zgłoszonych przez radę nadzorczą Funduszu, kolejny wniosek w tej sprawie składa wojewoda (we wszystkich województwach członkowie lub nominaci PiS). Gdyby i wniosek wojewody był nieskuteczny, po tygodniu on sam może powołać nowy zarząd Funduszu.

    Wielkie pieniądze
    Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej od lat są łakomym kąskiem dla partii politycznych rządzących województwami. Ten łódzki od blisko 11 lat jest pod kontrolą PO i PSL, wcześniej posady dzielił tam m.in. SLD.

    Fundusze to zamożne instytucje, utrzymują się m.in. z opłat i kar za korzystanie ze środowiska. Ich podstawowa działalność to udzielanie niskooprocentowanych pożyczek głównie samorządom na inwestycje proekologiczne, a pożyczki mogą być umarzane. W łódzkim Funduszu dziś pracuje blisko sto osób, wśród nich także członkowie PO, PSL i SLD. O pensjach, szczególnie zarządu, krążą legendy: prezes zarabia ok. 17 tys. zł (brutto) miesięcznie, jego zastępcy niewiele mniej. Mają oni też do dyspozycji służbowe samochody i telefony komórkowe. Teraz fundusze przejmuje PiS: dzięki zmianom ustawy w radach nadzorczych przewagę mają członkowie wskazani przez instytucje rządowe. Rady z kolei wskazują kandydatów do zarządu zazwyczaj związanych z PiS . Majątek funduszy wciąż należy do samorządów wojewódzkich, najczęściej rządzonych przez PO i PSL.


    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Majatek funduszu nalezy do funduszu.

      Apokalipsa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Od kiedy majatek niezaleznego pomiotu posiadajacego osobowość prawną nalezy do innego podmiotu? Co za bełkot.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gdyby kandydatem do zarządy

      he,he (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

      była żona Klimczaka zapis o jednomyślności nie stanowiłby przeszkody.Prawda panie Klimczak?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Jak mieć prąd przez 3 miesiące za darmo?

      Jak mieć prąd przez 3 miesiące za darmo?

      Okna dachowe i rolety zasilane słońcem

      Okna dachowe i rolety zasilane słońcem