Katastrofa budowlana na Sienkiewicza. Prace na Fabrycznym...

    Katastrofa budowlana na Sienkiewicza. Prace na Fabrycznym przyczyną zawalenia budynku?

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Budynek przy Sienkiewicza zawalił się w listopadzie 2015 r.

    Budynek przy Sienkiewicza zawalił się w listopadzie 2015 r. ©Łukasz Kasprzak/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Obrona nie wyklucza, że poprosi biegłego, aby wykazał czy budowa dworca Fabrycznego miała wpływ na zawalenie się budynku biurowego.
    Budynek przy Sienkiewicza zawalił się w listopadzie 2015 r.

    Budynek przy Sienkiewicza zawalił się w listopadzie 2015 r. ©Łukasz Kasprzak/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Pamiętna katastrofa budowlana przy skrzyżowaniu ul. Tuwima i Sienkiewicza w Łodzi znalazła we wtorek, 10 stycznia, swój finał w Sądzie Rejonowym Łódź Śródmieście.

    W gmachu Temidy odbyło się w tej sprawie posiedzenie przygotowawcze, na którym sędzia Anna Starczewska spytała strony, czy możliwe jest zawarcie ugody. - Sprawa jest poważna, a w ramach procesu będzie dużo świadków - podkreśliła sędzia Starczewska.

    Dyrektor i szefowie firm na ławie oskarżonych



    W sprawie katastrofy, której skutki mogły być tragiczne, Prokuratura Rejonowa Łódź Śródmieście oskarżyła trzy osoby. Są to: 40-letni Tomasz B. z Łodzi, dyrektor ds. handlowych i komercjalizacji firmy będącej właścicielem budynku, 55-letni Lesław K. ze Zgierza, z zawodu technik mechanik oraz 39-letni Łukasz B. z Łodzi, z zawodu piekarz. Obaj prowadzą firmy budowlano-remontowe.

    Dyrektorowi Tomaszowi B. prokuratura zarzuciła, że między grudniem 2014 r. a listopadem 2015 r. jako przedstawiciel właściciela budynku kierował działaniami oskarżonych Lesława B. i Łukasza B. i podległych im pracowników. Śledczy ustalili, że nie mieli oni pozwolenia na wykonywane prace budowlane, które polegały m.in. na rozkuciu ściany nośnej.

    CZYTAJ TEŻ: Katastrofa budowlana na Sienkiewicza. Zawalił się budynek

    „Prace te były wykonywane bez dokumentacji technicznej oraz nadzoru osób mających wymagane przepisami uprawnienia” - podkreślają śledczy. I zwracają uwagę, że w ten sposób Tomasz B. godził się na to, iż jego działania sprowadzają bezpośrednie niebezpieczeństwo zawalenia się budynku, co może zagrozić życiu i zdrowiu wielu osób.

    Robotnicy pracowali bez dokumentacji technicznej



    Natomiast Lesław K. i Łukasz B. usłyszeli zarzuty, że w feralnym budynku na zlecenie jego właściciela prowadzili prace remontowo-budowlane bez dokumentacji technicznej i nadzoru osób mających odpowiednie uprawnienia.

    Oskarżonych nie było wczoraj w sądzie. Adwokat Maciej Węgierski, który broni Łukasza B., oznajmił, że przy sformułowanych zarzutach nie widzi możliwości zawarcia ugody.

    Także mecenas Wojciech Woźniacki, który broni dyrektora Tomasza B., przyznał, że w takiej sytuacji trudno mówić o ugodzie.

    Od siebie dodajmy, że zawarcie ugody musiałoby doprowadzić do tego, że oskarżeni przyznają się do winy. Tymczasem nie czują się winni spowodowania katastrofy budowlanej i na razie nic nie wskazuje na to, aby mieli zmienić zdanie.

    W tej sytuacji sędzia Starczewska postanowiła, że pierwsza rozprawa z udziałem oskarżonych odbędzie się w połowie lutego.

    CZYTAJ TEŻ: Katastrofa budowlana na Sienkiewicza. Prokuratura oskarżyła trzy osoby

    W sprawie tej może dojść do ciekawej rozgrywki, ponieważ adwokat Wojciech Woźniacki oznajmił nam, że podczas procesu najpewniej poprosi biegłego, aby ustalił, czy wstrząsy towarzyszące budowie dworca Fabrycznego mogły mieć wpływ na zawalenie się budynku u zbiegu ul. Tuwima i Sienkiewicza.

    Z gmachu ewakuowano pięć osób



    Chodzi o zdarzenie z 23 listopada 2015 r., kiedy to przy ul. Sienkiewicza 47 zawalił się mający cztery kondygnacje budynek z 1880 r., który pełnił funkcję biurowo-usługową.

    Na szczęście nikt nie zginął, niemniej podczas katastrofy ewakuowano pięć osób: trzech pracowników firmy budowlanej, którzy wykonywali tam na parterze prace remontowe, a także portiera i osobę przebywającą na drugim piętrze.

    CZYTAJ TEŻ: Zawalona kamienica przy Sienkiewicza 47 ma być wkrótce rozebrana

    Bez projektu i nadzoru
    Śledztwo wykazało, że budynek przy ul. Sienkiewicza 47 od trzech lat należał do firmy prywatnej.

    W połowie sierpnia 2014 r. spółka ta zasygnalizowała, że w budynku będzie prowadziła prace budowlane polegające na odtworzeniu zamurowanych otworów i na wymianie witryn. Jednak wniosek w tej sprawie we wrześniu 2014 r. został odrzucony przez władze Łodzi, gdyż - według prokuratury - wnioskodawca nie złożył niezbędnych dokumentów. Inwestor potem nie starał się o pozwolenie na roboty budowlane. Mimo to były one prowadzone. Śledczy ustalili, że do katastrofy m.in. rozebrano strop nad piwnicą i wykonano nowy, wykuto otwór w ścianie północnej budynku oraz usunięto ściany działowe. „Prace te były wykonywane bez dokumentacji i bez wyłączenia budynku z eksploatacji” - twierdzą śledczy. Ustalili oni, że najpierw firma budowlana oskarżonego Lesława K. - na ustne zlecenie dyrektora Tomasza B. - rozebrała i wymieniła strop nad piwnicą. Potem do akcji wkroczyła firma budowlana oskarżonego Łukasza B., która - też na ustne zlecenie Tomasza B. - m.in. wykuła otwór w ścianie po to, by sprawniej wynosić gruz z budynku. Według śledczych, prace te były wykonane bez projektów i nadzoru kompetentnych fachowców.

    wp


    Komentarze (7)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    sprawiedliwość

    monika teresa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    za te przekręty powinien siedzieć w więzieniu oni słyną z cwaniactwa i oszukaństwa

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    to moja wina

    alex (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8

    Ostatnio jak spuszczelem wode w kiblu to potem była fala powodziowa na Odrze.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    chlop rznal kupsko na Limance przy Polnej

    prawdziwa przyczyna (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7

    mial takie grzmoty po kabanosach pikok ,ze w/w budynek nie wytrzymal sejsmiicznej fali

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    winny

    maly (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    Winna piekarnia i warsztat mechaniczny

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    właściciel jest winny

    łodziak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8

    To on zatrudnił niekompetentnych ludzi, to on kazał prowadzić budowę bez pozwolenia. Jest ustawa o nieruchomościach, ale tego jakoś prokuratura nie widzi. Trzeba dotrzeć do przyczyny a nie skutku.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Albo inaczej

    Sąsiad (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 1

    Bardziej prawdopodobną przyczyną była zwiększona ilość plam na słońcu w 2 tygodnie po zawaleniu się budynku. Można jeszcze dopuścić większy ciężar zielonej farby na części elewacji

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ale kpina

    nn (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18

    Może jeszcze pęknięta szyba w piwnicy bloku na Bartoka to wina Fabrycznego.
    Linia obrony na poziomie niewidomego.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    PLEBISCYT MENEDŻER ROKU 2016

    PLEBISCYT MENEDŻER ROKU 2016

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Kosmetyczka Gwiazd: K.Stankiewicz zdradza sposób na idealne nogi!

    Kosmetyczka Gwiazd: K.Stankiewicz zdradza sposób na idealne nogi!