Lisy w Łodzi wytępią dzikie koty?

    Lisy w Łodzi wytępią dzikie koty?

    Jacek Losik

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Lisy czują się w Łodzi bardzo dobrze
    1/3
    przejdź do galerii

    Lisy czują się w Łodzi bardzo dobrze ©Maciej Mirowski

    Lisy coraz częściej żerują w centrum Łodzi. Zwierzęta nauczyły się omijać zastawione na nie pułapki. Drapieżniki raczej nie są chore na wściekliznę i nie zagrażają człowiekowi. Problem mają miejskie koty.
    Lis spacerujący po ulicach Łodzi, nawet po centrum, to coraz częstszy widoki. Łódzcy leśnicy oraz strażnicy miejscy otrzymują zgłoszenia o pojawieniu się tych drapieżników w okolicach domostw, działek rekreacyjnych, zakładów pracy, instytucji publicznych i cmentarzy. I wygląda na to, że łodzianie nie mają wyboru - muszą przyzwyczaić się do miejskich lisów.

    - Dzieje się obecnie w Łodzi to samo, co w Wielkiej Brytanii 20 lat temu, gdzie lisy stały się gatunkiem miejskim - mówi Kamil Polański z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łodzi.
    - Miasto stwarza idealne warunki dla tych zwierząt, zwłaszcza zimą. Proszę mi wierzyć, że dzikie zwierzęta są bardzo inteligentne i szybko się uczą. Nie będą zimą traciły cennej energii na polowanie, jeśli w mieście jest stosunkowo łatwy dostęp do pożywienia.

    Łódź i Zgierz będą wspólnie odławiać dziki

    Łódzki leśniczy mówi, że określenie liczby miejskich lisów jest bardzo trudne ze względu na tryb życia, jaki prowadzą. Szacuje się jednak, że w Łodzi żyje ok. 300 - 400 tych drapieżników. Ich liczebność w ciągu ostatnich kilkunastu latach znacznie wzrosła m.in. przez regularne rozrzucanie w lasach szczepionki (w postaci smakołyków) przeciwko wściekliźnie. Skutek uboczny akcji szczepień jest taki, że z naszych lasów niemal zupełnie zniknęła wytrzebiona przez lisy drobna zwierzyna, jak zające i kuropatwy, bardzo popularne jeszcze w latach 80. XX wieku.

    - Choroby były naturalnym regulatorem populacji lisów. Szczepionki bardzo je uodporniły - mówi Kamil Polański. - W najbliższych miesiącach lisy mogą być jeszcze częściej spotykane na ulicach, ponieważ trwa ich okres godowy. Zainteresowane wiadomymi sprawami, mniej skupiają się na unikaniu kontaktu z człowiekiem.

    W tym roku łódzcy leśnicy interweniowali w sprawie lisów już kilkukrotnie. Trzy osobniki zadomowiły się niedawno na terenie elektrociepłowni przy ul. Wróblewskiego. Leśnicy podkreślają, że bardzo trudno ograniczyć liczebności tych zwierząt. Lisy są bowiem - zgodnie z krążącą o nich opinią - wyjątkowymi spryciarzami. Są na tyle szczwane, że nie wpadają dwa razy w te same sidła.

    - Zgłoszeń mamy bardzo dużo, ale staramy się interweniować głównie w przypadkach, gdy ich towarzystwo jest szczególnie uciążliwe. To jednak trudne sytuacje. Na terenie elektrociepłowni rozstawiliśmy żywołapkę (klatka, która zamyka się, gdy zwierzę wejdzie do środka). Złapał się jeden z trzech lisów i jest mało prawdopodobne, że pozostałe dwa dadzą się schwytać. Te zwierzęta bardzo szybko się uczą. Niemniej, jeśli uda nam się złapać lisa, to jeśli jest zdrowy, wywozimy i wypuszczamy go ok. 20 km za miastem - mówi Kamil Polański.

    Co zatem zrobić, gdy spotkamy lisa? Czy jest się czego bać?

    - Dzięki wieloletnim szczepieniom, zdecydowanie rzadziej możemy spotkać wściekłego lisa. Zalecamy jednak zachowanie ostrożności. Nie szukajmy interakcji ze zwierzęciem, ponieważ w przypadku pokąsania, albo kontaktu z jego śliną będziemy musieli przejść przez serię bolesnych zastrzyków. Jeśli zobaczymy, że zwierzę potrzebuje pomocy, bo jest np. ranne, proszę wezwać nas lub strażników miejskich z Animal Patrolu - mówi Kamil Polański.

    Dziki chodzą po ulicach, bo nie wiadomo, kto ma płacić za odłów

    Lisy nie stanowią wielkiego zagrożenia dla człowieka. W miastach są jednak śmiertelnymi wrogami wolno żyjących kotów. Za kilkanaście lat, widok takich kotów w Łodzi może być prawdziwą rzadkością.

    - Tak się stało w Wielkiej Brytanii. Lisy zajęły miejsce bezdomnych kotów. Zaczęły na nie polować i skutecznie je wytępiły. Takie niestety jest prawo silniejszego drapieżnika - mówi Kamil Polański.

    Komentarze (10)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    " Lisy w Łodzi wytępią dzikie koty?"

    uszatek_2 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    W Łodzi na terenie tzw. "Doliny Sokołówki" , czyli w kwadracie wyznaczonym przez ulice: św.Teresy od dz. Jezus, Al. Włókniarzy, Liściastą i Zgierską, ktoś NIEODPOWIEDZIALNY zaczadzony...rozwiń całość

    W Łodzi na terenie tzw. "Doliny Sokołówki" , czyli w kwadracie wyznaczonym przez ulice: św.Teresy od dz. Jezus, Al. Włókniarzy, Liściastą i Zgierską, ktoś NIEODPOWIEDZIALNY zaczadzony "pomysłami" ZADECYDOWAŁ aby na tym terenie ZABUDOWANYM czteropiętrowymi BLOKAMI MIESZKALNYMI (od ul. Liściastej a z drugiej strony od ul. św.Teresy od dz. Jezus), ... PRZEDŁUŻYĆ PARK JULIANOWSKI im A.Mickiewicza (...?) i "stworzyć" na tym terenie miejsce przeznaczone do tzw. "rekreacji" (jakby w samym parku było go mało...) ??????? A więc dwa miesiące temu ((listopad 2016) rozpoczęto DEWASTUJĄCE DZIEWICZĄ PRZYRODĘ prace NISZCZĄCE EKO-STRUKTURĘ TEGO ZACISZNEGO ZAKĄTKA bałuckiej łODZI ..... Tak więc Przepędzono lisy , bobry, bażanty i ..... nawet kaczki , które były ozdobą tego terenu...?! Stworzono natomiast : od ul. Zgierskiej - PLAC ZABAW dla rozkrzyczanych dziatek (..?) , idąc dalej w kierunku zachodnim , tuż pod oknami osiedla "Sokołówka" i Liściasta , MIEJSCE PRZEZNACZONE do GRILOWANIA dla naszej łódzkiej społeczności (nie zawsze niestety przestrzegającej zachowań POTWIERDZAJĄCYCH jej cywilizację ..) . - Smród grilowanych mięs będzie się rozchodził teraz bez przeszkód wszędzie niejednokrotnie WKUR***JĄC mieszkańców, którzy zechcieli ZAMIESZKAĆ TU ze względu na ciszę i KAMERALNOŚĆ tego miejsca....! O przyszłych alkoholowych libacjach, które zdarzyć się MUSZĄ przy grillu, nie wspomnę ... Idąc dalej - stworzono także boisko piłkarskie oraz " sralnię" , czy też miejsce do wypróżniania się naszych miłych czworonogów... - po których i tak NIGDY NIKT z WŁAŚCICIELI NIE SPRZĄTA !!!!!! W kolejnych planach jest jeszcze stworzenie pod oknami mieszkańców tzw. "małpiego gaju" czyli "parku linowego" , który RYKIEM uczestników ekstremalnych linowych wyczynów "UMILI" mieszkańcom (większość w starszym wieku) spokojne dotarcie do grobowej deski..... Polacy... - każdego kiedyś dopadnie starość i dopiero wtedy niektórych (bo nie wszystkich) najdzie refleksja, że kiedyś dawno temu SPIER***ILI komuś ostatni kawałek życia........ Nie tylko starych szkoda... szkoda także tutejszej FAUNY.... a widywano tu kiedyś również sarny....zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Panie uszatku kto sluchs dinozaurow. Wsrod tych zmutowanych cyborgow

    B (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Zycze pogody duchs :) opieram

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    i odnosnic polityczny wytepia KOTYYYY

    b (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    a kyszzz kysz

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lisy lodzkie sa takie same jak ludzie lodzkie , cwaniaki

    b (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    omijaja pulapki szczerza ladniekielki majom ladne futerko i chodza wlasnymi sciezkami ...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a na zdjęciu...

    barber (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    lisy pustynne - fenki. Brak słów na poziom dziennikarstwa w Polsce

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Fenki

    Sosna (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10

    A na zdjęciu ilustrującym artykuł - afrykańskie fenki z zoo. Raczej nie polują na koty, bo są od nich mniejsze.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bzdura

    Yaro (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    Kiedyś znalazłem zbłąkanego szczeniaka lisa przy zakładzie energetycznym na rokicińskiej w sobotę wieczorem i usłyszałem że Straż Miejska nie zajmuje się dzikimi zwierzętami, a w nadleśnictwie...rozwiń całość

    Kiedyś znalazłem zbłąkanego szczeniaka lisa przy zakładzie energetycznym na rokicińskiej w sobotę wieczorem i usłyszałem że Straż Miejska nie zajmuje się dzikimi zwierzętami, a w nadleśnictwie nikt nie odpowiadał. Na szczęście udało go się podrzucić do matki.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .

    ehh (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Przyrodnicy od lat tłumaczą, żeby nie dotykać żadnych młodych zwierząt, bo matka na 99,9% jest niedaleko, tylko szuka pożywienia. Jak widać nie skutkuje, ludzie zbierają co znajdą :/

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a dzikim ludzmi straz wiejska sie zajmuje ??

    b (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    boja sie ze ich podrapia

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cywilizacyjny kapitalistyczny kataklizm

    lump (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 11

    Może kiedyś lumpy opanują miasta, kraje, świat i będzie normalniej a kapitalistyczne drapieżniki-bandziory trafią do pierdla gdzie ich miejsce.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Najfajniejsze Przedszkole w Powiecie 2017

    Najfajniejsze Przedszkole w Powiecie 2017

    Joanna Chacińska i przepis na risotto. Zobacz 2. odcinek Artysty w kuchni!

    Joanna Chacińska i przepis na risotto. Zobacz 2. odcinek Artysty w kuchni!

    To już wiosna! Teraz prenumerata cyfrowa kosztuje 30% taniej

    To już wiosna! Teraz prenumerata cyfrowa kosztuje 30% taniej