Zane Zalis: "Dobro i zło są obok siebie"

    Zane Zalis: "Dobro i zło są obok siebie"

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Zane Zalis: "Dobro i zło są obok siebie"

    ©Fot. GRZEGORZ GAŁASIŃSKI

    Zane Zalis z Kanady, kompozytor oratorium „I believe. A Holocaust oratorio for today”. Utwór zostanie wykonany we wtorek od godz. 19 w Teatrze Wielkim pod batutą Klausa Breuningera
    Zane Zalis: "Dobro i zło są obok siebie"

    ©Fot. GRZEGORZ GAŁASIŃSKI

    Jest Pan pierwszy raz w Łodzi?
    Tak, ale bardzo polubiłem to miejsce. Czuję się tu bardzo dobrze. Ludzie w Łodzi są bardzo życzliwi, przyjaźni.

    We wtorek, w łódzkim Teatrze Wielkim odbędzie polska premiera oratorium „I believe. A Holocaust oratorio for today” pańskiego autorstwa, które zakończy VII Dni Pamięci – Łódzkie Obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach 
Holocaustu...

    Czuję się bardzo zaszczycony i poruszony, że mogę być częścią tak wielkiego wydarzenia.

    Co sprawiło, że skomponował Pan dzieło o takiej właśnie 
tematyce?
    Teraz wszystko do mnie wraca... Byłem niezwykle poruszony, przerażony tym, co przeżyłem, przeczytałem. Poznałem ludzi, którzy przeżyli wojnę, Holocuast. Wysłuchałem ich wspomnień. Były to i nadal są piorunujące historię. To wciąż zabija, przeraża, że ludzie potrafią się tak nienawidzić, zgotować innym taki los. To zbyt ważne, by o tym zapomnieć. Jako ludzie jesteśmy zdolni do najpiękniejszych rzeczy, ale również do najgorszych. Dlatego jesteśmy zobowiązani, by o tym przypominać, pamiętać. Jako kompozytor i edukator, artysta jedyne co mogę zrobić to przypominać ludziom, zwłaszcza tym młodszym, historię II wojny światowej i Holocaustu. By nigdy o tym nie zapomnieli.

    Przez muzykę można pokazać emocje, związane z wydarzeniami historycznymi przeżycia?
    Muzyka stymuluje nasze emocje, uczucia. Jeśli zaczynają grać emocje, pozwolisz sobie na myślenie, to wtedy zaczynasz się zastanawiać dlaczego to się wydarzyło. Muzyka jest więc bardzo dobrym przekaźnikiem. Mamy coś takiego jak sumienie i podsumienie. Jeśli poddamy się muzyce to jesteśmy w stanie stać się czyści. W tym połączeniu między mózgiem, sercem i świadomością tego, co chcemy czuć. Dlatego to jest takie ważne, by sprawić, aby młodzi ludzie zaczęli się zastanawiać czym Holocaust był dla innych osób.

    Jak oratorium „I believe” było przyjmowane w innych krajach, częściach świata?
    Tak jak już powiedziałem, zadaniem tego dzieła i moim jako artysty jest sprowokowanie do reakcji. By spróbować odczuć jakim koszmarem był Holocaust, to co przeżyli ci ludzie. Zarówno w Toronto, Niemczech, Austrii czy w Nowym Jorku zawsze następowało poruszenie widowni. Chciałbym się podzielić jeszcze jedną historią.

    Jaką?
    W Austrii spotkałem mężczyznę, który przeżył Holocaust, II wojnę światową. Mówił tylko po niemiecku. Usłyszał „I believe” i poprosił przyjaciela, by przekazał mi jego odczucia. Człowiek ten słuchając oratorium zaczął płakać, poczuł tę muzykę. Poprosił mnie, bym jako kompozytor nie zmieniał nic w tym dziele.

    To chyba wielka chwila dla
 twórcy?
    Na pewno. W tym oratorium jest utwór, który ma tytuł „Mam imię”. Podczas jednego z występów był wykonywany w kościele w Salzburgu. Jedna z pań, która była na widowni, po jego usłyszeniu wstała i podeszła do reżysera tamtego widowiska. Powiedziała: Ja też mam imię! Potem podała reżyserowi pięć euro. Poprosiła, by przekazać je kompozytorowi. Te pieniądze nie zostały wydane. Banknot trzymam w swoim gabinecie...

    Teraz, w tym niespokojnym czasie, kiedy tyle złego dzieje się na świecie, to oratorium nabiera innego znaczenia?
    Zawsze koło siebie egzystowały dobre i złe rzeczy. Czasami jedno bierze górę nad drugim. Czasami jest niezauważalne, ale ciągle jest. Nasze poczucie wyższości nad innymi, bycie lepszym, nawet jeśli nie wychodzi przez twoje usta to potrafi być w środku ciebie. Odnoszę się do tego co było wcześniej, gdy Hitler doszedł do władzy. Ze wszystkimi okolicznościami, które miały miejsce. Z całym zapleczem i nienawiścią, którą z siebie wylał i puścił dalej. To poczucie wyższości nad drugim człowiekiem jest teraz widoczne w Stanach Zjednoczonych. Poczucie wyższości daje nam taką licencję, byśmy mówili i robili rzeczy, których wcześniej byśmy nie powiedzieli i nie zrobili. Taka sytuacja jest widoczna w środowisku politycznym Donalda Trumpa przy okazji wyborów. Powiedziano rzeczy, których wcześniej by nie wypowiedziano. Należy pamiętać, że dobro i zło będzie zawsze. I należy sobie przypominać, że skoro zło jest to należy z nim walczyć. Spójrzmy na coś, co dzieje się zawsze i wszędzie. Dzieci patrzą na to jak zachowują się rodzice, co robią. Zazwyczaj potem zachowują się tak jak oni. Ale dorastają, słyszą różne rzeczy z zewnątrz. Zaczynają podróżować, zwiedzają świat. I wtedy w człowieku rodzi się konflikt. W sztuce – bez względu czy to teatr, muzyka, malowanie obrazów – możesz się spotkać z tym co myślisz. Być może jednak zaczniesz myśleć inaczej, bo poczujesz inną namiastkę bólu czy emocji. I trzeba przeorganizować swoje myślenie o świecie. To jest najlepsze w sztuce.

    Oratorium zabrzmi w Łodzi, mieście doświadczonym Holocaustem. W tutejszym getcie uwięziono blisko 200 tysięcy Żydów, z których większość 
zginęła...
    Kiedy napisałem „I believe” nie miałem pojęcia dokąd trafi. Ale gdy pytano mnie, gdzie chciałbym, aby je pokazano, jednym z pierwszych miejsc była Polska.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    PLEBISCYT MENEDŻER ROKU 2016

    PLEBISCYT MENEDŻER ROKU 2016

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Kosmetyczka Gwiazd: K.Stankiewicz zdradza sposób na idealne nogi!

    Kosmetyczka Gwiazd: K.Stankiewicz zdradza sposób na idealne nogi!