Dyktando mikołajkowe na Uniwersytecie Łódzkim [TEKST...

    Dyktando mikołajkowe na Uniwersytecie Łódzkim [TEKST DYKTANDA + ZDJĘCIA]

    mach

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Dyktando mikołajkowe na Uniwersytecie Łódzkim [TEKST DYKTANDA + ZDJĘCIA]
    1/13
    przejdź do galerii

    ©Łukasz Kasprzak

    Pół setki studentów i pracowników Uniwersytetu Łódzkiego zasiadło w środę do pisania Dyktanda mikołajkowego. Łatwo nie było...
    Tekst dyktanda, przygotowanego przez Koło Naukowe Językoznawców z Wydziału Filologicznego UŁ, dotyczył próśb wymienianych w listach do Świętego Mikołaja.

    - „Cherlawy Bożymir pochodzący z okolic Żnina, pół Polak, pół Niemiec, ni stąd, ni zowąd zażądał ekstradużego wora hiperpodarków” - wyliczał Mikołaj. Była też prośba o „żorżetowy halsztuch i dżersejowe hajdawery”.

    Dyktando przeczytał studentom i pracownikom UŁ Tomasz Boruszczak, rzecznik tej uczelni oraz m.in. aktor, dziennikarz i wokalista. Wśród piszących znalazł się prof. Piotr Stalmaszczyk, dziekan Wydziału Filologicznego. Wyniki za tydzień.

    Poniżej zamieszczamy pełny tekst Dyktanda mikołajkowego. Jest to wersja przeznaczona do odczytu, niektóre formy wyrazowe mogą mieć dwojaką pisownię, ale zostało to uwzględnione w wersji dla sprawdzających.

    DYKTANDO MIKOŁAJKOWE:

    Gdy śnieg przykrywa już zszarzałe arterie miast tętniące ruchem wolno jadących volkswagenów, chryslerów, peugeotów i innych supermodnych aut, rendez-vous z horrendalnie mroźną zimą wprawia hordy drogowców co najmniej w chandrę.

    Za to chichoczące dzieci, półprzytomne z radości, wywijają hołubce, krzycząc wniebogłosy „hurra” na myśl o bożonarodzeniowych prezentach. Skrzętnie notują na sążniście zapisanych kartkach swoje niekończące się marzenia.

    Jestem Świętym Mikołajem i kiedy mikołajki odchodzą w niepamięć, a święta Bożego Narodzenia tuż-tuż, w mżysty, ale jeszcze nie świąteczny, lecz powszedni poranek wyciągam z na wpół rozwalającego się sczerniałego wora z lekka pożółkłe listy i z wpółprzymkniętymi oczami, leżąc w poprzek łóżka, oddaję się jakżeż zaskakującej lekturze.

    Do dziś pamiętam kilka gwiazdkowych litanii. Autorką jednej z nich była sześcioletnia Elżbieta z Golubia-Dobrzynia, która marzyła o chabrowej spódnicy, dwóch bluzkach z żakardu, karakułowej czapce, irchowych rękawiczkach, a także haftowanych balerinach z dżetami.

    Cherlawy Bożymir pochodzący z okolic Żnina, pół Polak, pół Niemiec, ni stąd, ni zowąd zażądał ekstradużego wora hiperpodarków dla przezacnego grona kolegów z Przedszkola Miejskiego im. Walta Disneya w Katowicach-Bogucicach.


    CIĄG DALSZY NA DRUGIEJ STRONIE
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama