Kobiety z Łodzi: polska agentka, znane aktorki, światowej...

    Kobiety z Łodzi: polska agentka, znane aktorki, światowej sławy rzeźbiarka i święta

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Święta Faustyna Kowalska jest dzisiaj patronką Łodzi
    1/7
    przejdź do galerii

    Święta Faustyna Kowalska jest dzisiaj patronką Łodzi ©Grzegorz Gałasiński

    Podobno Łódź jest kobietą. Na ponad 700 tysięcy mieszkańców miasta panie stanowią blisko 400 tysięcy. Na stu mężczyzn przypada 119 kobiet. W związku ze zbliżającym się 8 Marca i Dniem Kobiet warto przypomnieć sylwetki kilku znanych łodzianek.
    Teresa Lipowska, znana wszystkim jako Barbara Mostowiak z popularnego serialu "M jak miłość" , co prawda urodziła się w Warszawie, w 1937 roku, ale w Łodzi spędziła dzieciństwo i młodość.

    - W czasie Powstania Warszawskiego nasz dom został zburzony - opowiadała nam pani Teresa. - Byliśmy akurat na wakacjach pod Warszawą. Po wojnie tata dostał pracę w Łodzi, w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym na Piotrkowskiej.
    Przydzielono nam też mieszkanie. Tata wpakował mnie, mamę, siostrę na ciężarówkę i przyjechaliśmy do Łodzi, na ulicę Zacisze 6/8/10. Mój brat przyszedł na świat już w tym mieście. Ja w Łodzi mieszkałam piętnaście lat.

    Wiele lat w Łodzi mieszkali rodzice Teresy Lipowskiej. A jej siostra skończyła łódzką Akademię Medyczną. Potem też wyjechała do Warszawy, zaczęła pracować w Instytucie Onkologii. Został tu jej brat. Skończył Politechnikę Łódzką, w Łodzi ożenił się. Mieszkał na ul. Pomorskiej, potem na Chojnach, w okolicach Instytutu Matki Polki.

    Teresa Lipowska lubi wspominać, że jej łódzkie dzieciństwo było cudowne. Chodziła do dawnego gimnazjum żeńskiego im. Czapczyńskiej. Mieściło się ono przy ul. Narutowicza 58. To dzisiejsze XII LO.

    - Uczyłam się w tej szkole jedenaście lat! - mówiła nam aktorka. - Przez niedługi czas jej dyrektorem był nawet mąż pani Czapczyńskiej. Pamiętam, że do szkoły musieliśmy przynosić własne krzesła. Mieliśmy wspaniałych nauczycieli, którzy nas kochali, mimo że stawiali dwóje. Byłam w drużynie harcerskiej, z której dziewczyny utopiły się w 1948 roku w jeziorze Gardno. Mnie mama, ku mojej strasznej rozpaczy, nie pozwoliła pojechać na ten obóz. Może dlatego żyję?

    Teresa Lipowska ile razy jest w Łodzi, to odwiedza podwórko przy ul. Zacisze 6/8/10. Dziś nie mieszka tam nikt z dawnych lokatorów. Rośnie za to ten sam kasztan...

    Pani Teresa wspominała też, że jako dziewczyna budowała Teatr Wielki w Łodzi.

    - Jako uczennice szkoły z Narutowicza nosiłyśmy cegły na plac budowy, grabiłyśmy teren- opowiadała. - Jestem też związana emocjonalnie z kościołem świętej Teresy. Byłam w nim u pierwszej komunii świętej, chodziłam tam na majowe nabożeństwa. Kochałam się w trębaczu, który grał przed kościołem. Nazywał się Ryszard Skiba. Był śliczny! Przychodziłam specjalnie wcześniej na majowe nabożeństwa, by popatrzeć jak pięknie trąbi. Byli też bardzo fajni księża, którzy nas tam "organizowali". Potem uczył nas w kościele Podwyższenia świetego Krzyża przy Sienkiewicza wspaniały ksiądz Świerczek.

    Łodzianką jest Halina Szwarc, z domu Kłąb. To ona w 1975 roku założyła w Warszawie pierwszy w Polsce Uniwersytet III Wieku. W czasie wojny była polską Matą Hari. Urodziła się w 1923 roku w Łodzi. Tu spędziła dzieciństwo. Jej rodzicami byli Maria z Włodzimierskich i Wincenty. Halina mieszkała z rodzicami na Bałutach, a potem przeprowadziła się do centrum, na ul. Andrzeja. Chodziła do prywatnego gimnazjum Heleny Urklarewskiej przy Narutowicza 59. Uczyła się też grać na pianinie. Koleżanki nazywały ją nawet "Paderewskim". Planowała zająć się muzyką, ale też studiować prawo. Wojna pokrzyżowała te plany. 16-letnia Halina włącza się w działalność konspiracyjną. Jednocześnie dostaje polecenie nauczenia się języka niemieckiego. Z polecenia dowódców konspiracyjnych ma z matką podpisać volkslistę. Podstawą są niemieckie korzenie jej babki, Amandy Vogel. Bierze udział w akcji "N". Polega ona m.in. na kolportowaniu wśród niemieckich żołnierzy, rodzin ulotek propagandowych. Potem z Łodzi przenosi się do Skierniewic, a stamtąd do Kalisza. Tam uczy się w niemieckiej szkole. Zdaje maturę i jako wyróżniająca się uczennica, zostaje skierowana na studia do Wiednia. Studiuje slawistykę, a potem medycynę. Co dwa tygodnie przyjeżdża jednak do Łodzi i przekazuje informacje o sytuacji w Austrii. Z czasem przenosi się na studia medyczne do Hamburga. Tam ustala położenie obiektów wojskowych. Dzięki temu alianci mogą je zniszczyć. W Berlinie dociera do Centralnego Archiwum Medycyny Wojskowej. Zbiera informacje o stanie zdrowia żołnierzy niemieckich na frontach.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      jak zwykle wyliczanka, czyli dziennikarski gniot

      gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Wyliczanka, czyli dziennikarski gniot

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo